Francja. Mężczyzna odciął głowę nauczycielowi. Nieoficjalnie: zabity miał pokazywać uczniom karykatury Mahometa

Nauczyciel historii padł w piątek ofiarą zabójstwa niedaleko Paryża - napastnik odciął mu głowę nożem i został zastrzelony przez policję. Prokuratura antyterrorystyczna wszczęła śledztwo w sprawie "zabójstwa w związku z działaniem terrorystycznym".

Do zabójstwa doszło w miejscowości Conflans Sainte-Honorine. Jak poinformował rzecznik policji, ofiara była nauczycielem w szkole średniej.

Atak miał miejsce około godz. 17 w pobliżu szkoły. Miejscowi policjanci zostali wezwani z powodu kręcącego się podejrzanego mężczyzny. W odległości 200 metrów odnaleziono ofiarę. Według świadka napastnik krzyczał "Allah Akbar" - podały źródła zbliżone do śledztwa.

Według niepotwierdzonych oficjalnie doniesień, atak miał związek z tym, że nauczyciel wcześniej pokazywał uczniom na lekcjach karykatury Mahometa. Rzecznik policji zastrzegł, że informacja ta jest jeszcze sprawdzana.

Policjanci, próbując zatrzymać sprawcę, poważnie zranili go z broni palnej. Według telewizji BFM napastnik zmarł.

Policja odgrodziła teren, gdyż obawiała się, że sprawca miał przy sobie tzw. "pas szahida" z ładunkami wybuchowymi.

Francuska prokuratura antyterrorystyczna wszczęła w tej sprawie śledztwo. Dotyczy ono "zabójstwa w związku z działaniem terrorystycznym" - poinformowała prokuratura.

Przebywający w Maroku minister spraw wewnętrznych Gerald Darmanin natychmiast wrócił do Paryża i jest w kontakcie z premierem i prezydentem.

Do zabójstwa doszło trzy tygodnie po ataku nożem rzeźnickim dokonanym przez 18-letniego Pakistańczyka Hassana H. na dwóch pracowników agencji informacyjnej Premieres Lignes przed budynkiem przy ulicy Nicolas Appert, gdzie mieściła się wcześniej redakcja pisma "Charlie Hebdo". Redakcja ta przed laty opublikowała karykatury Mahometa.

Satyryczny tygodnik przeniósł się jednak pod nowy adres, utrzymywany obecnie w tajemnicy, po atakach terrorystycznych ze stycznia 2015 r., kiedy to dżihadyści dokonali masakry bronią maszynową w siedzibie redakcji. Zginęło wówczas 12 osób, w tym główni rysownicy gazety.

DOSTĘP PREMIUM