Ordo Iuris oburzone po wyrzuceniu z brukselskiej siedziby. Szuka "bardziej tolerancyjnego miasta"

W Brukseli kobiety też protestowały przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucjnego, a Ordo Iuris straciło przez to swoją siedzibę. - Protesty zostały zauważone nie tylko przez media, lecz także organizacje broniące praw kobiet i walczące z dyskryminacją - mówiła w TOK FM doktor Aneta Górnicka-Boratyńska.
Zobacz wideo

Demonstracje przeciwko zaostrzającemu prawo aborcyjne wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego trwają nie tylko w Polsce, lecz także wielu innych krajach. Odbyły się również w Brukseli (organizował je Kongres Kobiet w Brukseli). Podczas pierwszego protestu ludzie zebrali się przed brukselską siedzibą Ordo Iuris. - Protest zakończył się sukcesem - przyznała na antenie TOK FM doktor Aneta Górnicka-Boratyńska, pisarka, dziennikarka i założycielka brukselskiego klubu kobiet. 

Właściciel budynku, gdy dowiedział się, jakie działania podejmuje Ordo Iuris, wypowiedział organizacji umowę najmu. - Wiem, że Ordo Iuris zareagowało oburzeniem na tę decyzję, powiedziało, że jeżeli Bruksela nie chce, to znajdą bardziej tolerancyjne miasto. Jest to niezwykle zabawne zdanie, bo trudno znaleźć bardziej tolerancyjne miasto - stwierdziła gościni TOK FM.

Jak opowiadała dalej, w brukselskich protestach brali udział nie tylko Polacy, lecz także przedstawiciele międzynarodowych organizacji. Zauważała, że choć sama Unia Europejska nie może ingerować w prawo aborcyjne, to Polska i tak może ponieść konsekwencje. - Jesteśmy w trakcie prac nad budżetem, który ma być powiązany z zagadnieniem praworządności. Niewątpliwie to prawo nie stoi w zgodzie z praworządnością, można to postrzegać w takiej perspektywie - oceniła. 

Przyznała również, że belgijskie media, w tym te największe, zauważają protesty w Polsce. Piszą o "kropli, która przelała czarę goryczy", cytują Martę Lempart i krytykują słowa Jarosława Kaczyńskiego. - Zauważone to zostało nie tylko przez media, lecz także organizacje broniące praw kobiet i walczące z dyskryminacją - stwierdziła Górnicka-Boratyńska. Polka odniosła się też do słów Ursuli von der Leyen, która poparła protesty. - To jest bardzo dobrym znakiem, że stanie się to przedmiotem poważnej dyskusji i analizy - podsumowała.

DOSTĘP PREMIUM