Porażka Trumpa to duży problem dla Partii Republikańskiej. "Boi, że założy własną partię i przyciągnie tłum wyborców"

Co zrobią Republikanie po porażce Donalda Trumpa? - Oni są rozdarci - mówił w TOK FM Bartosz Węglarczyk. Jak tłumaczył, najbardziej boją się, że urzędujący prezydenta USA zdecyduje się na założenie własnej partii. Na razie Donald Trump skupia się na przekonywaniu, że losy wyborów nie są przesądzone.
Zobacz wideo

Donald Trump kilkukrotnie mówił już, że nie uznaje swojej porażki. Praktycznie codziennie zapowiada nowe pozwy, walkę w sądach. Urzędujący prezydent USA m.in. podważa legalność głosowania korespondencyjnego. Bartosz Węglarczyk zwrócił w TOK FM uwagę na to, że głosy wysyłane pocztą nie były dla Trumpa problemem cztery lata temu, gdy to on wygrał wybory. A teraz, kiedy okazuje się, że większość z nich została oddana na Joe Bidena, zaczął krytykować taki sposób głosowania, choć w Stanach Zjednoczonych korespondencyjnie można oddawać głosy od lat.

Redaktor naczelny portalu Onet.pl dużo uwagi poświęcił najbliższej przyszłości Partii Republikańskiej, która popierała Trumpa, choć nie jest on jej członkiem. Co zrobi, gdy to Joe Biden z Partii Demokratycznej - zasiądzie w Białym Domu? - Republikanie są w bardzo dużym kłopocie. Byli przez cztery lata w kłopocie, dlatego że Donald Trump im się nie podobał. On zdecydował, że będzie Republikaninem, kiedy chciał wystartować w poprzednich wyborach prezydenckich. Policzył sobie, że to mu się bardziej opłaca - wyjaśniał Węglarczyk w rozmowie z Dominiką Wielowieyską.

- Natomiast nie ma wątpliwości, że Donald Trump zmienił Partię Republikańską, miliony ludzi głosowały na niego - zauważał. Jak podkreślił, w ostatni wtorek na Donalda Trumpa zagłosowało łącznie więcej ludzi niż na Baracka Obamę, kiedy ten w 2008 roku wygrał wybory. 

Popularność Trumpa dała mandaty Republikanom

W ubiegłym tygodniu Amerykanie wybierali nie tylko prezydenta, zgodnie z tradycją odbyły się też wybory części Izby Reprezentantów i Senatu.

Bartosz Węglarczyk podkreślił, że wielka popularność Trumpa stoi za sukcesem polityków Partii Republikańskiej w wyborach do amerykańskiego parlamentu. - Partia Republikańska nie może więc postawić na nim krzyżyka. Boi się bardzo, że Trump odejdzie, założy własną partię i przyciągnie do niej tłum wyborców Republikanów. Oni są rozdarci, nie wiedzą, co mają zrobić - uważa gość TOK FM. Jak dodał, część polityków Partii Republikańskiej "prosi Trumpa, żeby jednak zrezygnował z walki o prezydenturę, odszedł z klasą i honorem, ale większość się nie odzywa, zniknęli".

Wtorkowe wybory do amerykańskiego Kongresu pokazały po raz kolejny, że firmy badawcze bardzo myliły się w sondażach. Bo Republikanie wypadli świetnie. - Oczywiście Demokraci utrzymali większość w Izbie Reprezentantów, ale według przedwyborczych sondaży mieli swoją przewagę jeszcze zwiększyć. Tymczasem będą mieli mniej głosów przewagi nad Republikanami - podkreślił szef Onetu. Do tego są szanse, że Partia Republikańska wzmocni swoją pozycję w Senacie.

- To oznacza, że odnieśli sukces. I odnieśli ten sukces nie dzięki sobie, bo mieli bardzo słabe kampanie  poszczególnych kandydatów, ale dzięki temu, że Donald Trump zmobilizował ponad 70 milionów ludzi, żeby zagłosowali na niego, a przy okazji głosowali na republikańskich kandydatów do Kongresu - podsumował Bartosz Węglarczyk. 

DOSTĘP PREMIUM