"Joe Biden nie będzie się odgrywał na Polsce, ale może dać prztyczka w nos panu Dudzie"

- Polityka PiS wobec Stanów Zjednoczonych i administracji Donalda Trumpa była jednym wielkim nieporozumieniem. Ci ludzie kierowali się swoimi prawie chorobliwymi sympatiami ideowymi - mówił w TOK FM Włodzimierz Cimoszewicz. Były premier przewidywał też, jakie mogą być relacje Polski z USA pod przywództwem Joe Bidena.
Zobacz wideo

Mimo że oficjalnych wyników wyborów w Stanach Zjednoczonych wciąż nie ma, to wszystkie amerykańskie media podały, że zwycięzcą jest Joe Biden. Demokrata może liczyć na 279 głosów elektorskich (trzeba zdobyć minimum 270, by wygrać). Donald Trump nie uznaje swojej porażki i zapowiada walkę w sądach. Zdaniem Włodzimierza Cimoszewicza, który był gościem TOK FM, taka przepychanka może trwać do 14 grudnia - czyli do dnia, w którym zbierze się Kolegium Elektorów i formalnie dokona wyboru prezydenta USA.

Cimoszewicz podkreślał, że taka sytuacja jest kłopotliwa m.in. z tego względu, że już teraz powinny rozpoczynać się działania związane z przekazaniem władzy. - W Stanach Zjednoczonych od dnia wyborów do dnia zaprzysiężenia nowego prezydenta upływa około dwóch i pół miesiąca. Zazwyczaj (...) przegrywający prezydent przyjmuje to [swoją porażkę - red.] do wiadomości i upoważnia swoją ekipę do współpracy z ekipą następcy w przejmowaniu władzy - wyjaśniał. Jak dodał, jest to potrzebne m.in. po to, by nowa administracja miała perfekcyjne rozeznanie stanu rzeczy już od pierwszego dnia urzędowania nowego prezydenta.

- Jeśli tego współdziałania nie będzie, ekipa Bidena będzie trochę gorzej zorientowana we wszystkim. Niemniej na pewno sobie poradzą - powiedział były premier.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Czy Biden "poskleja" Amerykę?

Pytany, czy nowemu prezydentowi uda się skleić podzieloną Amerykę, Cimoszewicz przyznał, że będzie to "niezwykle trudne zadanie, być może najtrudniejsze ze wszystkich, które przed nim stoją". Gość TOK FM zwrócił jednak uwagę, że Biden już wysyła pewne sygnały uspokajające dla obu stron politycznego sporu i zapewnia, że choć jest demokratą, to chce być prezydentem wszystkich Amerykanów. - Ja w to głęboko wierzę. To jest poważny człowiek. On nie uprawia czystej propagandy dla propagandy, więc na pewno takie działania będzie podejmował - przewidywał Cimoszewicz.

Podkreślał, że za Joe Bidena znacznie zmieni się polityka zagraniczna. Demokrata już zapowiedział m.in. powrót USA do paryskiego porozumienia klimatycznego i niewykluczone, że pod jego przywództwem Stany Zjednoczone powrócą też do WHO. - Nie mam wątpliwości, że zmieni się jego stosunek do Sojuszu Północnoatlantyckiego czy do Unii Europejskiej - powiedział były premier.

USA Bidena a Polska

Dopytywany z kolei o współpracę Stanów Zjednoczonych (z Bidenem na czele) z Polską - Cimoszewicz wspomniał o obecnych relacjach polskich rządzących z USA.  

- Polityka PiS wobec Stanów Zjednoczonych i administracji Donalda Trumpa była jednym wielkim nieporozumieniem. Ci ludzie kierowali się jakimiś prawie chorobliwymi sympatiami ideowymi, a nie właściwym rozumieniem interesów naszego kraju - ocenił surowo gość TOK FM. Podkreślał, że polskie interesy i bezpieczeństwo są związane z wiarygodnością całego Sojuszu Północnoatlantyckiego, a nie tylko z relacjami z jednym państwem, a w zasadzie - administracją jego prezydenta.

- Po pierwsze - administracje się zmieniają. Po drugie - gwarantem jest Sojusz i nie można się odwracać plecami od naszych niezwykle ważnych partnerów w Europie - przekonywał Cimoszewicz. - W związku z tym PiS będzie musiał jakoś tę żabę zjeść - dodał.

Zdaniem byłego premiera Biden przywróci znaczenie instytucjom, które są dla naszego kraju niezwykle ważne (więc pod tym kątem jego zwycięstwo przyniesie Polsce korzyści). Natomiast jeśli chodzi o pewien "klimat" polsko-amerykańskich relacji, to - jak mówił nasz gość - Biden nie będzie się odgrywał na Polsce w sprawach istotnych, ale może "dać prztyczka w nos panu Dudzie (...), na przykład nie spotykając się z nim w pierwszej kolejności". - Duda zresztą sam się o to prosi, wysyłając gratulacje, które nie są gratulacjami - skwitował były premier.

Co z ambasadorka Mosbacher?

Prowadzący audycję Mikołaj Lizut pytał swojego gościa także o Georgette Mosbacher i jej przyszłość w Polsce. Cimoszewicz zwrócił uwagę, że w dyplomacji amerykańskiej są dwie kategorie ambasadorów: profesjonalni dyplomaci oraz polityczni przyjaciele prezydenta.

- Pani Mosbacher należy do tej drugiej kategorii, która jest z automatu odwoływana ze stanowisk w dniu zaprzysiężenia nowego prezydenta - powiedział. - Pani Mosbacher będzie pewnie pełniła swoje obowiązki do czasu przyjazdu nowego ambasadora, chyba że Departament Stanu odwoła ją wcześniej - przewidywał.

DOSTĘP PREMIUM