Chrześcijański polityk przyłapany na orgii z mężczyznami. "To, że Szajer należy do LGBT, wiadomo było od dawna"

Kim jest Josef Szajer, węgierski polityk, którego przyłapano ostatnio na tym, że uczestniczył w męskiej orgii? - To jeden z twórców Fideszu, jeden z najbardziej zaufanych ludzi Orbana. Taki żołnierz, na którego zawsze można liczyć. Był zazwyczaj wysyłany na front walki ideowej- wyjaśniał w TOK FM dr Dominik Hejj. Dodał też, że o tym, że Szajer należy do LGBT "wiadomo było od dawna".
Zobacz wideo

Josef Szajer to konserwatywny polityk węgierski, który we wtorek stał się bohaterem seksafery. Okazało się, że uczestniczył w Brukseli w męskiej orgii na 25 osób. Imprezę przerwała policja, bo tak duże zgromadzenia są w Brukseli zakazane ze względów epidemicznych są. Szajer, który do niedawna był europosłem konserwatywnego Fidesu, partii Viktora Orbana, na widok policji rzucił się do ucieczki. Zszedł po rynnie z wysokości pierwszego piętra na ulicę. Jego plan jednak się nie powiódł, bo został rozpoznany przez jednego z przechodniów. W dodatku w jego plecaku policja znalazła tabletkę ecstasy, czyli popularnego klubowego narkotyku na bazie MDMA. Polityk twierdzi, że nie wie, w jaki sposób znalazła się w jego rzeczach.

- To jeden z twórców Fideszu, jeden z najbardziej zaufanych ludzi Orbana. Taki żołnierz, na którego zawsze można liczyć. Był zazwyczaj wysyłany na front walki konserwatywnej, ideowej. W niedzielę wiele osób zastanawiało się, dlaczego złożył mandat - tłumaczył w '"Połączeniu" dr Dominik Hejj z Instytutu Europy Środkowej oraz portalu kropka.hu. Szajer zrezygnował z miejsca w europarlamencie na dwa dni przed tym, jak ujawniono, że uczestniczył w orgii. Gdy sprawa wyszła na jaw, wydał oświadczenie, w którym napisał, że uczestniczył "w domowym przyjęciu".

Jak węgierskie media przedstawiają aferę? Hejj opowiadał, że w kanałach informacyjnych "jest duży rozdźwięk". - Te niesprzyjające Fideszowi komunikują bardzo szeroko o tej aferze, uznając, że nie może to być sprawa prywatna. A jeśli przejrzymy dwie prorządowe gazety codzienne, znajdziemy tylko odniesienie do komunikatu Szajera. Na największej stronie informacyjnej w ogóle nie ma informacji, a w serwisach telewizyjnych pojawia się to dopiero w po 20. minucie i trwa kilka sekund - wymieniał Hejj. 

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Według niego duża część wyborców Fideszu żyje w bańce informacyjne i będzie przekonana, że nic się nie stało. A członkowie rządu i Fideszu uważają, że jest to sprawa prywatna Szajera i nie zamierzają jej komentować.

Jak przekonywał gość "Połączenia", to że Szajer należy da mniejszość LGBT było wiadomo od dawna. Jednocześnie polityk słynął z homofobicznych wypowiedzi i działań, które uderzały w mniejszości seksualne.

- To dzięki niemu w węgierskiej ustawie zasadniczej z 2011 znalazł się zapis, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. Żona posła Szajera przez 9 lat była szefową Krajowej Rady sądownictwa i dokonywała zmian w sądownictwie, obecnie jest w Trybunale Konstytucyjnym. Utrudnia to postrzeganie sytuacji na Węgrzech - tłumaczył dr Hejj. 

- Myślę, że Szajer na jakiś czas zniknie, dlatego, że oczekiwałaby tego opinia społeczna. Z perspektywy Fideszu też byłoby najwygodniej, żeby ludzie zapomnieli. Być może pojawi się w jakiejś radzie nadzorczej. Z racji tego, że jest to polityk, który dużo wie, nie tak łatwo jest go odstawić na boczny tor. Gdzieś ta postaci się pojawi - prognozował dr Hejj. 

DOSTĘP PREMIUM