Kto jako pierwszy otruł Nawalnego? Ławrow stwierdził, że zrobiła to żona

Według ustaleń brytyjskiego dziennika "Times" Aleksieja Nawalnego próbowano otruć nie raz, ale dwa razy. Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow stwierdził jednak, że "czytanie tych wszystkich wiadomości jest zabawne" i krytykował "manierę", w jakiej są podawane. - Najwyraźniej to jego żona otruła go jako pierwsza - powiedział.
Zobacz wideo

Powołując się na zachodnie źródła wywiadowcze, "Times" poinformował, że Aleksiejowi Nawalnemu podano po raz drugi środek paralityczno-drgawkowy. Rosyjskie siły bezpieczeństwa prawdopodobnie zmusiły do tego lekarza w szpitalu Omsku, gdzie opozycjonista trafił po pierwszej próbie otrucia. Źródła w niemieckich siłach bezpieczeństwa sądzą, że właśnie tak doszło do kolejnej próby zamordowania Nawalnego, który "miał dotrzeć do Berlina martwy". Media opublikowały również nazwiska specjalistów od broni chemicznej z Federalnej Służby Bezpieczeństwa, którzy byli odpowiedzialni za próbę zabójstwa opozycjonisty.

Jednak ustalenia dziennikarzy odrzucił szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow. - Najwyraźniej to jego żona otruła go jako pierwsza - stwierdził. - Czytanie tych wszystkich wiadomości jest zabawne, ale maniera, w jakiej są one podawane mówi jedynie o tym, że nasi zachodni partnerzy są pozbawieni jakichkolwiek norm etycznych czy choćby normalnych zwyczajów, jak również chęci, by przestrzegać międzynarodowych standardów prawnych podczas ustalania faktów - powiedział. 

Rosyjski opozycjonista przeżył, ponieważ po pierwszej próbie otrucia podano mu atropinę, która zadziałała jak odtrutka na użyty wobec niego środek i "prawdopodobnie przedłużyła stan śpiączki. - Toksyny wolniej rozkładały się wątrobie - powiedział profesor toksykologii z Uniwersytetu Leeds Alastair Hay.

Ponad dwa tygodnie w śpiączce. Łącznie 32 dni leczenia

20 sierpnia Nawalny poczuł się źle na pokładzie samolotu lecącego z Tomska na Syberii do Moskwy i stracił przytomność. Samolot lądował w Omsku, gdzie opozycjonista został hospitalizowany. Na żądanie rodziny dwa dni później został przetransportowany lotniczym ambulansem do berlińskiej kliniki Charite, gdzie został poddany szczegółowym badaniom i intensywnemu leczeniu. 7 września został wybudzony ze śpiączki farmakologicznej. Nawalny był leczony w klinice Charite łącznie przez 32 dni, w tym 24 dni na oddziale intensywnej opieki medycznej.

DOSTĘP PREMIUM