Gigantyczne kolejki tirów po obu stronach kanału La Manche. Utknęli także Polacy. "Moje tegoroczne Święta przepadły"

Po dwóch stronach kanału La Manche nadal ustawiają się gigantyczne kolejki samochodów ciężarowych. To efekt zamknięcia granicy między Wielką Brytanią a Francją z powodu wykrycia na wyspach nowej mutacji koronawirusa. Kierowcy skarżą się na "nieludzkie warunki".
Zobacz wideo

Z zakazu nie wykluczono kierowców, którzy na co dzień przewożą towary między dwoma krajami. Gigantyczne kolejki tirów można zaobserwować przed wjazdami do Eurotunelu czy portu w Dover.

- Wszyscy jesteśmy zdenerwowani i nie wiemy, dlaczego musimy tutaj siedzieć. Moje tegoroczne Święta przepadły. Stąd do domu mam ponad dwa tysiące mil - aż dwa dni jazdy samochodem, więc już nie zdążę. Władze nas tutaj zatrzymały, a teraz nie mają dla nas żadnego rozwiązania. Nie dają nam tutaj jedzenia, ani napojów. Nie zapewniają podstawowych środków higieny. To nieludzkie warunki, więc prosimy o jakieś rozwiązanie - mówi jeden z kierowców

W kolejkach utknęli też kierowcy z Polski, którzy mogą nie zdążyć wrócić do kraju przed zbliżającymi się świętami. Zgodnie z zapewnieniami premiera Mateusza Morawieckiego, polski rząd interweniował już w tej sprawie w Londynie i Paryżu.

Prezydent i premier zapowiadają też pomoc dla polskich kierowców ciężarówek uwięzionych na brytyjskiej granicy.

- Komisja Europejska wydała dziś w ciągu dnia wytyczne dotyczące właśnie transportu towarowego, co mamy nadzieję przyczyni się do otwarcia francusko-brytyjskiej granicy. Mamy także zapewnienie, że jeszcze dziś rząd francuski powinien wydać decyzję w tej sprawie - powiedział dziś prezydent Andrzej Duda. 

W Wielkiej Brytanii wykryto dziś najwyższą od początku epidemii liczbę nowych zakażeń koronawirusem - 36 804. 

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM