Trzęsienie ziemi w Chorwacji. Ekspert: Największe w historii obserwacji sejsmicznej

Po trzęsieniu ziemi w Chorwacji trwa akcja ratunkowa. Wielu mieszkańców Petrinji koczowało nocą na zewnątrz, w mieście nie ma prądu i ogrzewania. W całym kraju zginęło co najmniej siedem osób, wstrząsy odczuwalne były m.in. we Włoszech i Niemczech. - To największe trzęsienie ziemi w tym rejonie w historii obserwacji sejsmicznej - mówił w TOK FM Przemysław Kowalski, ekspert z Państwowego Instytutu Geologicznego.
Zobacz wideo

Przez całą noc w wielu miejscowościach na południowy wschód od Zagrzebia trwała akcja ratunkowa i przeszukiwanie gruzów. Blisko 20 tys. mieszkańców Petrinji, w obawie przed wstrząsami wtórnymi, koczowało na zewnątrz i spało w samochodach.- Prace inżynieryjne są teraz kluczowe na całym obszarze dotkniętym trzęsieniem ziemi. Chodzi o to, by zapewnić bezpieczeństwo ludności. Dopiero potem będziemy myśleć o odbudowie i o tym, co zrobić, by jak najszybciej przywrócić wszystko do normy - ocenił minister obrony Chorwacji - Mario Banożić.

W mieście nie ma prądu i nie działa ogrzewanie. - Petrinja jest cała w ruinach, wstrząsają nim fale paniki - relacjonował w rozmowie z mediami burmistrz Darinko Dumbović. Prądu nie ma też w szpitalu. W mediach społecznościowych pojawiły się fotografie pacjentów przyświecających sobie smartfonami - relacjonuje agencja AFP. Blisko 190 osób zostało umieszczonych w jednostce wojskowej, która znajduje się w mieście.

Ekspert: To było największe trzęsienie w historii obserwacji sejsmicznej 

Epicentrum wtorkowego trzęsienia ziemi, o magnitudzie 6,3, znajdowało się w odległości paru kilometrów od liczącego ponad 15 tys. mieszkańców miasta Petrinja, które położone jest niecałe 50 kilometrów na południe od Zagrzebia. Jednak wstrząsy były odczuwalne w całej Chorwacji, a także daleko poza jej granicami - na Węgrzech, w Austrii, w południowych Niemczech, Bośni i Hercegowinie, Słowenii i Serbii, a nawet w dużej części Włoch, od Bolzano na północy po Neapol na południu.

Kilka minut po godzinie 18, jak informują chorwackie media, miał miejsce wstrząs wtórny o magnitudzie 3,3 w okolicach miasta Jastrebarsko. 

- To jest bardzo duże trzęsienie ziemi jak na ten rejon świata. To największe trzęsienie ziemi w tym rejonie w historii obserwacji sejsmicznej, która sięga 150 lat - poinformował w TOK FM Przemysław Kowalski, starszy specjalista ds. zagrożeń geologicznych w Państwowym Instytucie Geologicznym. - Natomiast nie jest to sytuacja wyjątkowa - podkreślił ekspert. Przypominał, że trzęsienia ziemi, nawet silne, zdarzały się w tym rejonie wielokrotnie, jednak ich magnituda nigdy nie była większa niż 6.

Ekspert podkreślił również, że Europa "nie jest stabilna", jeżeli chodzi o aktywność sejsmiczną i zagrożenie trzęsieniami ziemi. - My, Polacy, mamy to szczęście, że mieszkamy w rejonie bardzo rzadko nawiedzanym nawet przez małe trzęsienia ziemi, jednak one się zdarzają. Natomiast Bałkany jest obszarem dość aktywnym sejsmicznie - wyjaśniał.

Gość Pierwszego Śniadania w TOK-u przypomniał, że do silnych trzęsień dochodzi również po drugiej stronie Adriatyku, czyli we Włoszech. 

- Według mnie uskok, na którym wydarzyło się to trzęsienie ziemi, zablokował się na jakiś czas. Pozorny spokój przez miliony lat oznaczał tyle, że skumulowały się naprężenia, które kiedyś musiały się uwolnić - tak Przemysław Kowalski tłumaczył przyczyny tego, co wydarzyło się w Chorwacji. Rozmówca Piotra Maślaka wyjaśniał, że afrykańska płyta tektoniczna porusza się w kierunku północnym i wschodnim, napiera na płytę adriatycką, która z koeli napiera na płytę europejską, a to wyzwala naprężenia.

- Dochodzi mniej więcej do takiej sytuacji, jakbyśmy naciskali na szklaną płytę, ona przez jakiś czas wytrzymuje naprężenie, aż gdzieś rozpocznie się proces pękania - opisywał obrazowo ekspert.

Jak dodał, równie silne trzęsienia zdarzały się w Polsce kilkaset lat temu. Obecnie najczęściej na Podhalu odnotowywane są niewielkie wstrząsy, które nie są odczuwalne na powierzchni.

Kowalski przypominał też o trzęsieniu ziemi z 6 stycznia 2012, do którego doszło w Jarocinie, w Wielkopolsce (o magnitudzie 3,8). - To było absolutnym zaskoczeniem dla wszystkich. Nie było nawet żadnej stacji sejsmicznej w pobliżu, bo nikomu nie przyszło do głowy, że może mieć miejsce trzęsienie ziemi. Natomiast ja bym się nie spodziewał dużego trzęsienia ziemi w Polsce - podsumował starszy specjalista ds. zagrożeń geologicznych w Państwowym Instytucie Geologicznym.

DOSTĘP PREMIUM