5 dni, które wstrząsnęły Francją. Co stoi za spektakularną porażką akcji szczepień przeciwko COVID-19?

Jak to możliwe, że francuska służba zdrowia, która sprawnie radziła sobie w kolejnych etapach pandemii, tak sromotnie poległa na starcie akcji szczepień? Gdy Niemcy czy Włosi liczą zaszczepionych w dziesiątkach tysięcy, nad Loarą wciąż są to pojedyncze tysiące.
Zobacz wideo

Do 4 stycznia we Francji szczepionkę otrzymało zaledwie 516 osób. W tym czasie w Niemczech zaszczepiono ponad 200 tys. osób, a we Włoszech 100 tys. Jak doszło do tak spektakularnej porażki francuskiej strategii wyszczepiania obywateli? - Obrano, jak się szybko okazało, niedostosowaną do okoliczności strategię działania - mówił na antenie TOK FM Piotr Moszyński, korespondent "Gazety Wyborczej" we Francji. 

Plan był ambitny - do końca lutego szczepienia miały objąć milion osób, a w pierwszej grupie, którą zdecydowano się zaszczepić, znaleźli się pensjonariusze domów opieki. - Założenie było szlachetne i godne pochwały, bo pensjonariusze są najbardziej ze wszystkich narażeni i na zakażenie, i na ciężki przebieg COVID-19. Z tego przekonania wyszedł rząd. Ale za tym nie poszło sprawdzenie aspektów prawnych, sanitarnych i organizacyjnych - wyjaśniał gość Jakuba Janiszewskiego. To o tyle dziwne, że Francja była jednym ze światowych liderów jeśli chodzi o przeprowadzanie liczby testów - tygodniowo wykonywano ich 2-3 mln, pozwalając ubezpieczonym testować się wielokrotnie, za darmo. 

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Szczepienia we Francji. Co poszło nie tak?

Moszyński, wyjaśniając źródła niepowodzeń, wskazał, że Francja jest krajem mocno scentralizowanym, w związku z tym decyzje dotyczące planu szczepień zapadały na szczeblu centralnym. Jednak w zetknięciu z warunkami lokalnymi okazały się nietrafione. - Pensjonariusze to ludzie w podeszłym wieku, często chorzy, mający problemy z pamięcią, postrzeganiem rzeczywistości - trzeba było im tłumaczyć, o co chodzi. Nie zawsze było to łatwe. A przepisy mówią, że każdy, kto ma być szczepiony, musi wyrazić ustną, a najlepiej pisemną zgodę. W wielu przypadkach nie było to możliwe i trzeba było szukać rodzin i opiekunów prawnych tych osób - relacjonował gość audycji "Połączenie".

Ale to nie był jedyny problem. Francuskie przepisy wymagają, aby przed każdym szczepieniem odbywała się kwalifikująca wizyta lekarska i by lekarz był przy szczepieniu. - A nie wszystkie domy pomocy społecznej dysponują personelem lekarskim, więc trzeba było organizować lekarzy z zewnątrz - dodał dziennikarz. Niestety - to wciąż nie jest wszystko... 

Przepisy przewidują, że między kwalifikacją do szczepienia a samym szczepieniem musi minąć 5 dni. A że dyrekcje dps-ów skrupulatnie przestrzegały przepisów, to wszystko się zatrzymało na 5 dni. - Zgoda francuskiej agencji leków na dopuszczenie szczepionki Pfizera zapadła 24 grudnia. 25 grudnia - o ile udało się zorganizować wizytę lekarza - wszystko stanęło, bo trzeba czekać te nieszczęsne 5 dni - wyjaśniał Piotr Moszyński. Gdy sygnały o problemach dotarły do Paryża, rozpoczęto luzowanie przepisów. Jednak na początku roku okazało się, że akcja szczepień we Francji doprowadziła do zaszczepienia ledwie kilkuset osób - gdy sąsiednie kraje podawały liczby idące w setki tysięcy.

- Prezydent Emmanuel Macron poważnie się zdenerwował - powiedział, że kampania szczepień odbywa się w tempie rodzinnego spaceru, a nie wyścigu bolidów. Rząd ostro rzucił się do pracy. Gwałtownie rozszerzane są kategorie obywateli, którzy mogą być poddane szczepieniu - w najbliższym czasie mają to być wszyscy powyżej 75. roku życia. A także strażacy - przytaczał Moszyński. Dlaczego strażacy? We Francji to właśnie oni znajdują się na pierwszej linii udzielania pomocy medycznej - to oni jeżdżą karetkami do wypadków i pilnych przypadków medycznych. Szczepienia mają otrzymać również medycy starsi niż 50 lat. W gronie uprawnionych do szczepień w pierwszej kolejności znaleźć mają się także pomoce domowe mające więcej niż 50 lat, bo - jak tłumaczył rozmówca Jakuba Janiszewskiego - one często spotykają się z osobami starszymi. 

W poniedziałek liczba zaszczepionych wzrosła do ponad 2 tys. i - zgodnie z deklaracjami władz - teraz ma rosnąć szybko. Założenia przewidują wyszczepianie 15 tys. osób dziennie, żeby z końcem lutego było ich w sumie milion. 

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM