"Niesamowite. Degrengolada i upadek demokracji". Amerykanista komentuje wydarzenia w Waszyngtonie

- To, co dzieje się dziś w Waszyngtonie, na Kapitolu, to efekt działań Donalda Trumpa - przekonywał na antenie TOK FM prof. Radosław Rybkowski, amerykanista z Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych. W stolicy USA zwolennicy ustępującego prezydenta wdarli się do siedziby Kongresu, który zebrał się, by zatwierdzić wynik wyborów.
Zobacz wideo

Obie izby amerykańskiego parlamentu zebrały się, by oficjalnie zliczyć głosy elektorów i tym samym podsumować i zatwierdzić wygraną Joe'go Bidena. Demokrata w wyborach zwyciężył stosunkiem głosów 306-232. W tym samym czasie wystąpienie wygłosił Donald Trump, który kilkakrotnie wzywał swojego zastępcę do zdecydowanego opowiedzenia się po jego stronie w Kongresie. Mike Pence - głównie w ceremonialnej roli - przewodniczył bowiem posiedzeniu parlamentu, które miało potwierdzić wyniki głosowania Kolegium Elektorów z 14 grudnia, w którym zwyciężył Joe Biden.

- Mam nadzieję, że Mike Pence postąpi dobrze. Jeśli Mike Pence postąpi dobrze, to wygramy wybory - powiedział prezydent. Wyjaśnił, że oczekuje iż jego zastępca odeśle część głosów oddanych 14 grudnia przez elektorów do władz stanowych, które - jak to ujął - "decertyfikują" wyniki wyborcze. Ponownie mówił o wyborczych oszustwach w głosowaniu 3 listopada. - Wiecie, co teraz mówi o nas świat? Mówią, że nie mamy wolnych i sprawiedliwych wyborów i wiecie czego jeszcze - wolnej i sprawiedliwej prasy - przekazał.

Wkrótce potem do Kapitolu wdarli się zwolennicy Trumpa, z których wielu - zgodnie z doniesieniami mediów - jest uzbrojonych. Portal Fox News informuje, że jedna osoba została postrzelona. Według telewizji CNN, powołującej się na dwa źródła, ranna jest kobieta, jej stan lekarze określają jako krytyczny. 

Radosław Rybkowski, z którym na antenie TOK FM rozmawiała Agnieszka Lichnerowicz, przyznał, że nie pamięta takich wydarzeń w USA. - Nie może być tak, że tłum będzie zmuszał kongresmenów do jakiegoś działania - przywoływał wypowiedzi amerykańskich polityków. Amerykanista przyznał, że śledzi wydarzenia w USA w trzech różnych kanałach telewizyjnych. 

Jego zdaniem nie ma jednak wątpliwości, że to, co dzieje się w stolicy USA, to efekt słów Trumpa, którego określił jako człowieka nieprzewidywalnego i nieobliczalnego. - Nie można wskazać innego odpowiedzialnego - przyznał. I za chwilę dodał: "Teraz widzę, jak ludzie robią sobie selfie na fotelu spikera Izby Reprezentantów. Niesamowite. Degrengolada i upadek demokracji".

Prof. Rybkowski nie ma jednak wątpliwości, że procedury zostaną dochowane. - Konstytucja przewiduje, nawet jeśli nie na Kapitolu, nawet jeśli nie w tym momencie - Kongres się zbierze i dokończy demokratyczną procedurę. Słuchamy głosu wyborców i się mu podporządkujemy. Nawet republikańscy kongresmeni mówili, że to zachowanie jest jak z jakichś autorytarnych reżimów, wygląda jak przygotowanie do puczu, a nie święto demokracji - podkreślał ekspert. 

Biden: To atak na demokrację

Głos w sprawie wydarzeń na Kapitolu zabrał Joe Biden. - Nasza demokracja jest atakowana w sposób niemający precedensu. Nigdy czegoś takiego nie widziano we współczesnych czasach - powiedział.

- Wzywam tę tłuszczę, aby się wycofała i pozwoliła demokracji na pracę. Wzywam też Donalda Trumpa, aby wystąpił teraz w telewizji ogólnokrajowej, wypełnił swoją przysięgę, bronił konstytucji i zażądał końca tego oblężenia - podkreślił Biden.

W końcu oświadczenie wydał także sam prezydent Donald Trump, który wezwał demonstrujących na Kapitolu do pokojowego rozejścia się.

DOSTĘP PREMIUM