Joe Biden wzywa Trumpa do zabrania głosu: Trwa bezprecedensowy atak na demokrację

- Te sceny chaosu na Kapitolu nie odzwierciedlają prawdziwej Ameryki. Pokazują tylko niewielką grupę ekstremistów, którzy oddają się bezprawiu - powiedział podczas specjalnego wystąpienia Joe Biden. Zaapelował do Donalda Trumpa, by także zabrał głos i zażądał zakończenia oblężenia parlamentu.
Zobacz wideo

Prezydent-elekt Joe Biden zabrał głos w sprawie wydarzeń, które od kilku godzin obserwujemy na Kapitolu. Przypomnijmy, Kongres zebrał się w środę, aby zatwierdzić wyborczą wygraną Demokraty.  Jednak obrady zostały przerwane, gdy do Kapitolu wtargnęli zwolennicy prezydenta Donalda Trumpa. Budynek został zablokowany, doszło do starć z policją. Jedna osoba została postrzelona.

- Nasza demokracja jest atakowana w sposób niemający precedensu. Nigdy czegoś takiego nie widziano we współczesnych czasach - powiedział Biden.

- To atak na przedstawicieli narodu, na policję oraz na urzędników, którzy pracują w sercu naszej republiki. To atak na praworządność, który trudno sobie przypomnieć - dodał.

Biden przekonywał, że sceny chaosu, które obserwujemy na Kapitolu "nie odzwierciedlają prawdziwej Ameryki". - Pokazują tylko niewielką grupę ekstremistów, którzy oddają się bezprawiu - podał.

- Wzywam tę tłuszczę, aby się wycofała i pozwoliła demokracji na pracę. Wzywam też Donalda Trumpa, aby wystąpił teraz w telewizji ogólnokrajowej, wypełnił swoją przysięgę, bronił konstytucji i zażądał końca tego oblężenia - podkreślił Biden.

- Jestem smutny, że nasz kraj. Nasz naród, który tak długo był latarnią demokracji dla całego świata stał się tak mroczny - podsumował. 

Trump wzywa do rozejścia się

Po kilkunastu minutach głos zabrał też sam prezydent Donald Trump, który wezwał demonstrujących na Kapitolu do rozejścia się. 

Chaos na Kapitolu

Przypomnijmy, demonstrujący wdarli się do sali obrad Izby Reprezentantów, w tym na mównicę, oraz do biura przewodniczącej tej izby Nancy Pelosi. Część z nich jest uzbrojona. Kongresmenów poproszono o założenie masek gazowych i położenie się na podłodze.

Amerykanista prof. Radosław Rybkowski przekonywał na antenie TOK FM, że to, co dzieje się obecnie w Waszyngtonie "to efekt działań Donalda Trumpa".

- Nie można wskazać innego odpowiedzialnego - przyznał. I za chwilę dodał: "Teraz widzę, jak ludzie robią sobie selfie na fotelu spikera Izby Reprezentantów. Niesamowite. Degrengolada i upadek demokracji".

DOSTĘP PREMIUM