"Do Kapitolu wtargnęła grupa białych mężczyzn. A co by było, gdyby to byli Afroamerykanie?"

- Spodziewaliśmy się zamieszek, starć, przemocy - tego nie było aż do teraz. To, że ta przemoc się okazała, wzmacnia obóz spokojniejszy, a na pewno probidenowski - mówiła w TOK FM dr Patrycja Sasnal, kierowniczka Biura Badań i Analiz w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych.
Zobacz wideo

Amerykański Kongres zebrał się w środę, aby zatwierdzić wyborczą wygraną Demokraty Joe Bidena. To miała być formalność. Jednak obrady zostały przerwane, gdy do Kapitolu wtargnęli zwolennicy prezydenta Donalda Trumpa, zachęceni przez jego słowa o "marszu na Kapitol". Demonstranci wdarli się m.in. do gabinetów kongresmenów. Wielu z nich siadało w gabinetach, na fotelach polityków i robiło sobie zdjęcia. 

Jak poinformowała policja, w czasie zamieszek na Kapitolu zmarły cztery osoby.

Dr Patrycja Sasnal, która gościła w programie specjalnym TOK FM, zwróciła uwagę, że była to grupa przede wszystkim białych mężczyzn. - Co by było, gdyby to była grupa Afroamerykanów czy muzułmanów? - zastanawiała się rozmówczyni Agnieszki Lichnerowicz.

Jednocześnie przyznała, że spodziewa się nasilenia tego rodzaju obrazów nie tylko z USA, ale w ogóle z krajów demokratycznych. Przyznała, że protesty tego typu mogą być "nowym obrazem Ameryki". - Ulica jest przestrzenią dla mas. Będziemy widzieć więcej protestów, być może przemocy politycznej, bo ludzie czują sprawczość, więc się organizują i wychodzą na ulice. Nie jestem pewna, czy ten proces można oceniać normatywnie. Oczywiście, jak pojawia się przemoc, to jest złe - stwierdziła Patrycja Sasnal.

Ekspertka PISM prognozowała również, że wydarzenia w Waszyngtonie i wybuch przemocy wzmocni obóz prezydenta-elekta oraz umiarkowane skrzydło Partii Republikańskiej. Nie miała również wątpliwości, że procedury prawne wynikające z wyborów będą prowadzone. - Prezydentura się niechybnie za 2 tygodnie zacznie, wszystko wróci do normy, Biden zostanie zaprzysiężony - twierdziła Patrycja Sasnal. Rządzenie będzie dla Bidena prostsze również z tego powodu, że Demokratom udało się przejąć kontrolę nad Senatem - po zdobyciu dwóch mandatów w wyborach uzupełniających w stanie Georgia

- Protrumpowcy pokazali nieprzyjemną twarz, która sprawia, że podziały w Partii Republikańskiej będą mocniejsze, gdyby się powstrzymali. Spodziewaliśmy się zamieszek, starć, przemocy - tego nie było aż do dziś. To, że ona się okazała, wzmacnia obóz spokojniejszy, a na pewno probidenowski - dodała rozmówczyni Agnieszki Lichnerowicz. Przypomniała jednak, że nowemu prezydentowi znacznie trudniej będzie prowadzić jakiekolwiek inicjatywy demokratyzujące.

DOSTĘP PREMIUM