"Trump to szalony umysł. Ale być może bardziej odpowiedzialni za zamieszki są republikańscy senatorowie"

- Jestem zszokowana. Kiedy siadałam przed telewizorem, żeby oglądać - tak sądziłam - zwykłe liczenie, spodziewałam się protestów. Ale nie tego, że się przerodzą w totalny chaos, przemoc, wandalizm - mówiła w TOK FM amerykanistka dr Renata Nowaczewska.
Zobacz wideo

Po kilku godzinach okupacji Kapitolu, przez zwolenników Donalda Trumpa, wznowiono obrady Kongresu, który zebrał się, by zatwierdzić wygraną Joe Bidena w wyborach prezydenckich.  Wcześniej Trump zachęcał swoich zwolenników do "marszu na Kapitol". Ludzie, którzy wdarli się do Kongresu, zajęli m.in. gabinety kongresmenów, fotografowali się na fotelach parlamentarzystów.

Zdaniem dr Renaty Nowaczewskiej te gesty były wyjątkowo oburzające. Podkreśliła, że choć akty agresji w Kapitolu zdarzały się już w przeszłości, środowe wydarzenia nie mają precedensu.

- Brytyjczycy zaatakowali Kapitol (1841 r.), były postrzelenia członków Kongresu, podłożenie bomby, próba zabójstwa prezydenta Jacksona. Ale nie coś takiego. To jest atak na symbol demokracji, praworządności - mówiła ekspertka.

Rozmówczyni Piotra Maślaka nazwała Donalda Trumpa "arsonistą" [arsonist - ang. podpalacz]. - Absolutnie ponosi on odpowiedzialność za te wydarzenia. Ja rozumiem, że to człowiek, który niełatwo przyjmuje porażkę. Ale nadchodzi taki moment, że wypadałoby przełknąć już tę gorzką pigułkę - oceniła dr Nowaczewska.

Stwierdziła zarazem, że "być może nawet większą odpowiedzialność należałoby zrzucić na republikańskich członków Kongresu" z powodu ich dotychczasowej bierności wobec działań Trumpa.

- Krótko przed tymi wydarzeniami widzieliśmy przemówienie Mitcha McConnella, przewodniczącego republikańskiej większości w Senacie. Po raz pierwszy od czterech lat zaczął uspokajać sytuację. Mówił, że próby zgłaszania sprzeciwu wobec głosów elektorskich to niszczenie republiki. Mówił, że "nasza cywilizacja wejdzie w spiralę śmierci", tak jakby był w stanie przewidzieć, co się wydarzy dosłownie kilka minut po tych słowach. A przez cztery lata milczał. Był takim bezwolnym wsparciem dla tych szalonych kłamstw. Bo trzeba powiedzieć otwarcie: to szalony umysł Donalda Trumpa, który tworzył jakieś równoległe rzeczywistości - argumentowała w TOK FM amerykanistka.

Jak poinformowała policja, w czasie zamieszek w Waszyngtonie zmarły cztery osoby, 50 zostało aresztowanych.

DOSTĘP PREMIUM