Donald Trump zostanie do końca. Jego zastępca nie chce sięgać po 25. poprawkę

Wiceprezydent USA Mike Pence jest przeciwny uruchamianiu 25. poprawki do konstytucji Stanów Zjednoczonych, która mówi o pozbawieniu władzy prezydenta - podał dziennik "New York Times". Możliwość skorzystania z tego scenariusza była podnoszona po środowych zamieszkać w Waszyngtownie i wtargnięciu zwolenników Trumpa do Kapitolu.
Zobacz wideo

Wcześniej w czwartek kilkudziesięciu kongresmenów Partii Demokratycznej wezwało do ponownego impeachmentu i usunięcia z urzędu prezydenta Donalda Trumpa po szturmie na Kapitol jego zwolenników. Za natychmiastowym usunięciem przywódcy USA ze stanowiska przy zastosowaniu 25. poprawki do konstytucji w związku z wydarzeniami na Kapitolu opowiedziała się szefowa Izby Reprezentantów Nancy Pelosi.

"The Hill" i portal CBS podały, że członkowie administracji USA rozważają wykorzystanie 25. poprawki. Przewiduje ona możliwość pozbawienia prezydenta władzy, jeśli większość członków jego gabinetu - pod kierunkiem wiceprezydenta - dojdzie do wniosku, że prezydent jest niezdolny do sprawowania tego urzędu.

Pence - bliski sojusznik Trumpa i jego zastępca od czterech lat - wbrew naciskom prezydenta nie odrzucił w środę części głosów Kolegium Elektorów, które wybrało na następnego przywódcę USA Joe Bidena.

Donald Trump łagodzi narrację

W czwartek Donald Trump wykonał krok wstecz i zapowiedział płynne przekazanie władzy Joe Bidenowi. Ustępujący amerykański prezydent wygłosił też przemówienie, w którym zadeklarował, że chce łagodzić nastroje w kraju. Jednak dzień wcześniej Trump sam zachęcał swoich zwolenników, by poszli na Kapitol odwrócić wynik wyborów. Tłum posłuchał odchodzącego prezydenta i wdarł się do Kongresu, dewastując między innymi gabinety deputowanych. 

Gdy zwolennicy Donalda Trumpa szturmowali Kongres, prezydent mówił, że są wyjątkowi i że ich kocha. 24 godziny później zmienił narrację, a środowe wydarzenia nazwał haniebnym atakiem. - Do wszystkich, którzy dopuszczali się aktów przemocy i zniszczenia: nie reprezentujecie naszego kraju. A tym, którzy łamali prawo, mówię: zapłacicie za to - stwierdził prezydent. Trump po raz pierwszy przyznał też, że wybory wygrał Joe Biden, choć nazwiska rywala nie wymienił.

Tymczasem z gabinetu odchodzą kolejni współpracownicy - rezygnację złożyła między innymi sekretarz edukacji Betsy Devos, wcześniej odeszła sekretarz transportu Elaine Chao. Obie jako przyczynę podały środowy atak na Kapitol.

DOSTĘP PREMIUM