Dlaczego policja nie zdołała powstrzymać tłumu wdzierającego się do Kapitolu? "Mieli tylko broń palną"

- Funkcjonariusze policji na Kapitolu nie byli przygotowani do konfrontacji z agresywnym tłumem. Nie mieli pałek czy miotaczy gazu, mieli tylko broń. Doszłoby do tragedii, gdyby zamiast się wycofywać, sięgnęli po nią - analizował na antenie TOK FM dr Krzysztof Liedel.
Zobacz wideo

W związku ze środowymi wydarzeniami, kiedy to zachęcony przez prezydenta Donalda Trumpa tłum wdarł się do Kapitolu i przerwał obrady Kongresu, szef policji Kapitolu Steven Sund złoży rezygnację. Zgodnie z informacjami AP, ma do tego dojść 16 stycznia. Sund jeszcze wczoraj tłumaczył, że policja przygotowana była na pokojową demonstrację zwolenników prezydenta Donalda Trumpa i nie spodziewała się brutalnego ataku. Dodał, że w czasie swojej 30-letniej służby policyjnej nie doświadczył czegoś tak wstrząsającego.

Przedstawiciele straży Kapitolu anonimowo przyznają, że było ich zbyt mało, by odeprzeć tłum, narzekają także na brak koordynacji działań. Sund utrzymywał, że napór protestujących był przytłaczający, a podległe mu oddziały były atakowane. W starciach rannych zostało blisko 50 funkcjonariuszy, zmarło czterech demonstrantów i jeden policjant. 

Jednak zdaniem dr. Liedela, dyrektora Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas oraz kierownika Instytutu Analizy Informacji Collegium Civitas, ofiar mogło być zdecydowanie więcej. - Do tej sytuacji doszło, ponieważ ktoś popełnił błędy w zabezpieczeniu Kapitolu. (...) Nikt nie przewidywał, że może mieć do czynienia z tłumem, który będzie zachowywał się konfrontacyjnie i agresywnie - mówił gość Piotra Maślaka.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Ekspert zastanawiał się również, czy zagrożenie nie zostało zlekceważone. - Służby wiedziały, internet huczał o wiecu poparcia. Wiadomo było, że część uczestników będzie konfrontacyjna, nawoływano, żeby zabrać broń. Jednak na etapie planowania ktoś, kto dowodził, nie podjął odpowiedniej decyzji. Nie przewidziano zachowania prezydenta i zachowania tłumu - ocenił.

Jak dodał, może to wynikać z tego, że tzw. amerykańska demokracja nie jest przygotowana do tego typu rzeczy. - Zamieszki jednak dzieją się na ulicach, a nie w kolebce demokracji - podkreślił Krzysztof Lidel.

Policjanci nie mieli nic poza bronią

Istotną kwestią było przygotowanie funkcjonariuszy policji ochraniającej amerykański parlament. O ile, według gościa TOK FM, jest to dobrze wyszkolona formacja, składająca się z doświadczonych ludzi, o tyle w tej sytuacji nie byli oni gotowi na rozwój wypadków. - Funkcjonariusze nie byli przygotowani do konfrontacji z agresywnym tłumem. Nie mieli pałek czy miotaczy gazu, mieli tylko broń, ale trudno sobie wyobrazić, żeby broń była używana częściej. Doszłoby do tragedii, gdyby zamiast się wycofywać, sięgnęli po broń - uważa ekspert.

Nie bez znaczenia był fakt, że był to wiec poparcia dla wciąż jeszcze urzędującego prezydenta. - Jeżeli Trump organizuje wiec poparcia, trudno sobie wyobrazić, że naprzeciw staną uzbrojone w tarcze setki funkcjonariuszy - dodał Liedel. A to właśnie przemówienie Donalda Trumpa, który wprost powiedział o marszu na Kapitol, stało się bezpośrednim impulsem dla tłumu.

Dlatego policja miała problemy z szybkością reakcji. - W normalnych warunkach reakcja powinna trwać minuty. Natomiast problem powstał na etapie procesu decyzyjnego. Pewnie to chwilę trwało. Część sił i środków nie było przygotowanych do natychmiastowej reakcji - zauważał gość Piotra Maślaka. 

Odchodząc nieco od szczegółów wydarzeń, a patrząc na nie w szerszym kontekście, dr Krzysztof Liedel przyznał, że nie ma wątpliwości, że w Moskwie otwierane są szampany. - Destabilizacja i polaryzacja w USA jest na rękę przeciwnikom tego kraju - podsumował.

Na ten sam aspekt uwagę zwracał inny gość "Pierwszego śniadania w TOK-u" dr Mirosław Oczkoś, ekspert ds. wizerunku. Nawiązując do pojawiających się w sieci memów, na których Władimir Putin dostaje prezent od Dziadka Mroza w postaci majdanu w Waszyngtonie, wskazywał: "Oto mamy najpotężniejsze państwo świata, gdzie prezydentem może być osoba, która nie uznaje reguł i procedur, które mu nie pasują". 

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

DOSTĘP PREMIUM