"NYT": Donald Trump rozważa samoułaskawienie. Rozmawiał o tym ze współpracownikami

Prezydent Donald Trump sugerował w rozmowie ze współpracownikami, że w ostatnich dniach urzędowania chce zastosować wobec siebie prawo łaski - podaje "The New York Times", powołując się na źródła w kręgach głowy państwa.
Zobacz wideo

Nowojorski dziennik pisze, że o zastosowaniu wobec siebie prawa łaski Donald Trump miał wspominać w kilku rozmowach prowadzonych już po 3 listopada, czyli po dniu wyborów prezydenckich, które wygrał demokrata Joe Biden. Miał się również zastanawiać, jaki efekt prawny i polityczny wywołałaby taka decyzja. Nie ma jednak jasności, czy temat ożył po wydarzeniach ze środy, kiedy to ustępujący prezydent wezwał swoich zwolenników do marszu na Kapitol, gdzie trwało posiedzenie Kongresu zatwierdzające wybór jego rywala. 

"New York Times" zwraca uwagę, że w historii USA jeszcze żaden prezydent nie zdecydował się na ułaskawienie samego siebie, w związku z tym waga i moc takiego aktu nie została przetestowana w systemie prawnym. Komentatorzy, na których powołuje się dziennik, zwracają jednak uwagę, że byłby to niezwykle niebezpieczny precedens, który dawałby przyszłym prezydentom poczucie stania ponad prawem. 

Ułaskawienie wyprzedzające

Wcześniej media donosiły, że Donald Trump rozważał "wyprzedzające" ułaskawienia wobec członków swojej rodziny, m.in. córki Ivanki Trump, jej męża Jareda Kushnera, czy współpracowników, jak osobistego prawnika i byłego burmistrza Nowego Jorku Rudolpha Giulianiego. Prezydent obawiał się, że po przejęciu władzy przez Demokratów staliby się obiektem dochodzeń. Jednocześnie w rozmowie ze współpracownikami podkreślał wielokrotnie, jak ceni sobie posiadanie prawa łaski i szukał porad co do tego, wobec kogo powinien z niego skorzystać. 

Nie wiadomo, czego konkretnie obawia się prezydent Trump. Doniesienia medialne w toku trwania jego kadencji wspominały o możliwych nieprawidłowościach w finansowaniu jego kampanii wyborczej. Pojawiły się również wątpliwości co do rozliczeń podatkowych prezydenta i jego biznesów. Po środowych wydarzeniach mówi się, że przedmiotem dochodzenia mogłyby być również naciski Trumpa na władze stanu Georgia, od których domagał się wpłynięcia na wyniki wyborów prezydenckich w tym stanie - oficjalne rezultaty jako zwycięzcę wskazały Joe Bidena. Ale także wezwanie zwolenników do marszu na Kapitol, co skończyło się wtargnięciem tłumu do siedziby parlamentu USA. 

Posłuchaj audycji.

DOSTĘP PREMIUM