Rok 2020 był najgorętszy w europejskiej historii. Ekspert ostrzega, że za 80 lat migrować będą miliardy ludzi

Rok 2020 był najgorętszym w historii Europy, odnotowano również światowy rekord dziennej temperatury. Kamil Wyszkowski, dyrektor Global Compact, ostrzegał w TOK FM, że jeśli obecne tendencje się utrzymają za 80 lat dwa miliardy ludzi będą musiały migrować, żeby znaleźć miejsce do życia w odpowiednich warunkach.
Zobacz wideo

Jak podała europejska służba monitorująca zmiany klimatu Copernicus Climate Change Service, ubiegły rok był obok 2016 najcieplejszym w historii pomiarów. Temperatury na świecie były średnio o 1,25 st. C wyższe niż przed początkiem rewolucji przemysłowej  Służba poinformowała, że chociaż ograniczenia związane z COVID-19 przyczyniły się do spadku globalnej emisji dwutlenku węgla w porównaniu z ostatnimi latami, to stężenie gazu zgromadzonego w atmosferze nadal rosło.

W 2020 roku Arktyka i północna Syberia nadal ocieplały się szybciej niż cała planeta, a temperatury na niektórych obszarach tych regionów przekraczały średnią z ostatnich 30 lat o ponad 6 st. C. W sierpniu ubiegłego roku odnotowano również najwyższą temperaturę, jaką kiedykolwiek zarejestrowano - 54,4 st. C w Dolinie Śmierci na pustyni Mojave w USA. Rok 2020 był również najgorętszym rokiem w historii europejskich pomiarów. Pobił rok 2019 o 0,4 st. C. 

Ekspert ostrzega, że w 2100 roku temperatury mogą być zagrożeniem dla człowieka

Jak mówił w TOK FM Kamil Wyszkowski, dyrektor Global Compact, inicjatywy Sekretarza Generalnego ONZ, dane o temperaturze powietrza zbierane są od 1880 roku. - Jeżeli byśmy spojrzeli na takie cykle klimatyczne, to przypomnę, że obecnie jesteśmy w cyklu, gdzie powinno być chłodniej. Czyli powinny spadać temperatury globalne, ale one dynamicznie rosną - zauważał. Jak stwierdził, jeżeli temperatury nadal będą rosły tak jak teraz, to w 2100 roku wzrost przekroczy 3,7 stopnia i będzie stanowił poważne zagrożenie dla ludzi. 

Ekspert podkreślał, że człowiek, jako stałocieplny ssak, potrzebuje tzw. niszy temperaturowej. Jeżeli utraci temperaturę dla siebie optymalną, czyli pomiędzy 15 a 35 stopni, to będzie musiał migrować do obszarów, gdzie znajdzie odpowiednią temperaturę. - Obszar świata, na etapie 2100 roku, który będzie miał temperaturę powyżej 35 stopni, będzie skutkował migracjami szacowanymi na poziomie 2 miliardów ludzi - mówił Wyszkowski. -  I zaznaczył, że to poziom migracji, którym nie da się bezpiecznie zarządzać, a największym, długookresowym ryzykiem są wojny o zasoby wodne i przestrzeń z odpowiednią temperaturą. 

- Globalne gniazdko elektryczne w 75 proc. opiera się na węglu, ropie i gazie. Do 2060 roku nie mamy perspektywy, przy wzroście ludności, żebyśmy z tej pułapki opartej o paliwa kopalne uciekli - mówił ekspert. - Dlatego klimatolodzy, mówiąc wprost, są w depresji. Jeżeli nie wynajdziemy szybko technologii, która będzie rewolucyjna, bądź nie zdecydujemy się na bardzo radykalne cięcia w zużyciu energii opartej o paliwa kopalne, co oczywiście jest niepopularną decyzją polityczną, to na etapie 2100 zbierzemy burzę z gradobiciem, kolejne pokolenia będą miały bardzo pod górkę - stwierdził. I podsumował, że najwięcej CO2 produkują państwa najbogatsze, więc to na nich spoczywa największy obowiązek działania na rzecz klimatu. 

DOSTĘP PREMIUM