Polscy alpiniści o wejściu na K2 zimą: "Trzeba bić brawo i gratulować dzielnym ludziom"

Wejście z użyciem tlenu wcale nie umniejsza sukcesu - komentował w weekendowym Poranku Radia TOK FM prezes Polskiego Związku Alpinizmu Piotr Pustelnik.
Zobacz wideo

Grupa dziesięciu Szerpów dotarła w sobotę na szczyt K2, drugiej najwyższej góry na Ziemi. Po raz pierwszy dokonano tego w sezonie zimowym.

Wiele emocji wywołał wpis alpinisty Adama Bieleckiego, który pogratulował zdobycia K2 zimą, ale pytał, kiedy uda się to bez „dopingu”.

- Gratulacje dla całej ekipy Nepalczyków na K2. Oby teraz bezpiecznie do bazy. Uprzedzając wszystkie pytania. Gra trwa nadal. Wiadomo było, że na K2 zimą da się wejść z tlenem. Dla mnie prawdziwe pytanie brzmi: Czy? Kiedy i komu uda się wejść na ten szczyt bez dopingu? – napisał na Twitterze.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Nie wszyscy podzielają jednak tę opinię.

Wejście z użyciem tlenu wcale nie umniejsza sukcesu - komentował w weekendowym Poranku Radia TOK FM prezes Polskiego Związku Alpinizmu Piotr Pustelnik:

- To się rozróżnia. Mówi się o tym, czy ktoś wszedł z tlenem lub bez tlenu bo tlen jednak trochę pomaga. Ogrzewa on organizm, powoduje większą saturację, która wyzwala w człowieku większą witalność. Ale ja myślę, że to nie jest żaden problem. Trzeba pamiętać, że pierwsze wejście na Everest zimą zrobione przez Wielickiego i Cichego było zrobione na tlenie – mówił.

- Trzeba bić brawo i gratulować dzielnym ludziom. Powiedzieć sobie, że K2 zostało zimą zdobyte i ten rozdział w historii światowego himalaizmu, która jest przecież również polską historią, został zakończony – dodał.

Sprawę komentował również Krzysztof Wielicki, piąty człowiek na Ziemi, który zdobył Koronę Himalajów i Karakorum. Jak mówił, nie jest mu przykro, że ostatniego rozdziału zdobywania K2 nie napisali Polacy.

- Tyle napisaliśmy rozdziałów, że już wystarczy. Trzeba zostawić coś dla innych. Dobrze, że ktoś wszedł. Że eksploracja zimowa się zakończyła. Trwała dosyć długo, 41 lat. Nie jestem zazdrosny o to, że to Nepalczycy, a nie inni. W środowisku była rywalizacja, a Szerpowie weszli niejako „ z boku”, pogodzili wszystkie strony – ocenił.

- Teraz następni powinni przyjechać i zrobić to w lepszym stylu. Może bez tlenu, może w mniejszej grupie. To dotyczy nie tylko tej wyprawy, ale całego alpinizmu. Teraz najważniejsze wyzwania zostały zdobyte i został czas na poprawianie stylu – dodał.

Siła współpracy

Co zadecydowało o sukcesie Szerpów? Mówił o tym w TOK FM Janusz Majer, alpinista, himalaista i podróżnik.

Wskazał dobre warunki pogodowe i doświadczenie alpinistów.  – Świat wspinaczkowy nie docenił ich profesjonalizmu – zauważył.

- Trzecim czynnikiem jest współpraca. Trzy niezależne zespoły połączyły wysiłki. Najszybsi czekali na wolniejszych, żeby wejść wspólnie. To symbol tego, jak powinno być – mówił.

Do tej pory K2 próbowało zdobyć zimą siedem wypraw. Po raz pierwszy atakowano ją na przełomie 1987 i 1988 roku.

DOSTĘP PREMIUM