"Waszyngton zamienił się w twierdzę". Na inauguracji Bidena będzie ponad 25 razy więcej żołnierzy niż gości

Przed zaprzysiężeniem Joe Bidena Waszyngton "zamienił się w twierdzę". Miasto podzielone jest barierkami, niektóre jego części zamknięto, a ulice patrolują żołnierze. Czy to wystarczy, aby ceremonia przebiegła spokojnie? W TOK FM zastanawiali się nad tym eksperci.
Zobacz wideo

Zaprzysiężenie Joe Bidena i wiceprezydent elekt Kamali Harris odbędzie się w środę o godz. 12. czasu lokalnego. W inauguracyjnej mowie Biden ma skupić się na swoim programie walki z epidemią COVID-19 i wzywać do narodowej jedności.

- Mimo zamieszek z 6 stycznia, Joe Biden nadal chce złożyć przysięgę przed Kapitolem. Aby to doszło do skutku, trzeba przygotować ogromne środki bezpieczeństwa. Całą uroczystość będzie ochraniało 26 tys. żołnierzy Gwardii Narodowej - opowiadała w "Połączeniu" Marta Zdzieborska, współpracowniczka "Tygodnika Powszechnego".

Żołnierzy będzie znacznie więcej niż gości ceremonii. Jak zauważyła Zdzieborska, 4 lata temu wydano ok. 20 tys. zaproszeń na zaprzysiężenie prezydenta, a w tym roku zaledwie tysiąc. Władze proszą Amerykanów, by nie przyjeżdżali na inaugurację do Waszyngtonu, tylko obejrzeli ją w telewizji - także z powodu zagrożenia koronawirusem.

- Waszyngton zmienił się w jedną wielką twierdzę. Podzielono go na strefy zielone dostępne dla zwykłego zjadacza chleba i czerwone, które są zamknięte ze względów bezpieczeństwa - opisywała gościni TOK FM. Już teraz ulice miasta patroluje Gwardia Narodowa, FBI, policja i straż graniczna, wszędzie wznoszone są ogrodzenia, barykady i punkty kontrole. Przed Kongres i Biały Dom nie ma dostępu.

Czy te środki wystarczą? Mikołaj Lizut pytał o Ryszarda Schnepfa, byłego ambasadora RP w Stanach Zjednoczonych, wykładowcę Ośrodka Studiów Amerykańskich UW.

- Waszyngton został praktycznie zamknięty, tam nie ma możliwości przedarcia się. Chyba, że spisek sięgałby bardzo głęboko. Taka możliwość rzecz jasna istnieje, ale bądźmy jednak optymistami - ocenił Schnepf.

- Do tej pory wydawało się nieprawdopodobne, że na Kapitol wedrze się jakiś Człowiek Bizon - zauważył Lizut.

- Śledztwa, które prowadzi w tej chwili FBI wskazują, że w ochronie Kapitolu byli ludzie, którzy mieli związki z grupami atakujących. Nie jest wykluczone, że brali w tym udział także niektórzy politycy, którzy udostępnili plany Kapitolu. Tam jest masa przejść, korytarzy, nawet kolejka podziemna - przyznał były ambasador.

W TOK FM w środę o 17:55 rozpocznie się program specjalny, który zawierać będzie m.in. transmisję zaprzysiężenia Bidena oraz komentarze ekspertów.

DOSTĘP PREMIUM