Trump ułaskawia kontrowersyjne postaci na koniec prezydentury. Czy spróbuje ułaskawić sam siebie?

- Czeka nas kilka albo i kilkanaście zaskoczeń co do ułaskawienia ludzi kontrowersyjnych. Ale najwięcej kontrowersji budzi podejrzenie, że Donald Trump będzie chciał ułaskawić sam siebie - mówił w TOK FM Ryszard Schnepf, były ambasador RP w Stanach Zjednoczonych i wykładowca Ośrodka Studiów Amerykańskich UW.
Zobacz wideo

- Całą prasa amerykańska spekuluje teraz na temat ułaskawień. Prezydent ma taką prerogatywę, że może ułaskawić kogo chce spośród osób skazanych prawomocnym wyrokiem. Trwa teraz lobbing - ludzie płacą duże pieniądze tym wszystkim, którzy twierdzą, że mają dostęp do ucha Donalda Trumpa. Co więcej, to jest legalne. Tego typu lobbing jest w Stanach przyjęty, o ile, że nie można udowodnić prezydentowi, że faktycznie ułaskawił kogoś wyłącznie za pieniądze. Jak pan sądzi, jak duża będzie ta pula ułaskawień Trumpa? - pytał swojego gościa Mikołaj Lizut.

- Zapowiadana jest bardzo duża pula, więc czeka nas w ciągu najbliższych godzin kilka albo i kilkanaście zaskoczeń co do ułaskawienia ludzi kontrowersyjnych - przyznał Ryszard Schnepf.

Gość TOK FM podał przykłady ułaskawień, do których już doszło. - Wiemy, że Trump ułaskawił już m.in. teścia własnej córki, a także generała Michaela T. Flynna, który zasłynął z kontaktów z ambasadorem Rosji. Zanim jeszcze objął funkcję prezydenckiego doradcy ds. bezpieczeństwa (którą zresztą sprawował bardzo krótko), zdążył naobiecywać wiele rzeczy przedstawicielowi Rosji - wymieniał Schnepf.

Były ambasador dodał, że "najwięcej kontrowersji budzi podejrzenie, że Donald Trump będzie chciał ułaskawić sam siebie". O takich planach pisał "The New York Times", powołując się na źródła w kręgach głowy państwa.

Według dziennika, o pomyśle zastosowania wobec siebie prawa łaski Trump miał wspominać w kilku rozmowach prowadzonych już po 3 listopada, czyli po dniu wyborów prezydenckich, które wygrał demokrata Joe Biden. Miał się również zastanawiać, jaki efekt prawny i polityczny wywołałaby taka decyzja.

Schnepf przyznał, że sprawa jest skomplikowana. Do tej pory żaden prezydent USA nie zastosował samoułaskawienia, a konstytucja nie reguluje szczegółowo takich kwestii. Ekspert przypomniał, że nie jest to jedyny problem prawny związany z końcówką prezydentury Trumpa. Wobec ustępującego prezydenta została wszczęta procedura impeachmentu - czy można doprowadzić ją do końca wobec kogoś, kto nie pełni już funkcji? 

- Rozważania amerykańskich prawników są w tym zakresie rozległe. Jednym słowem: system jest testowany. Donald Trump doprowadził ten piękny kraj do stanu, gdy cały świat zastanawia się, jaka właściwie jest Ameryka - skwitował to Schnepf.

Ekspert zauważył, że Trumpa po zakończeniu kadencji może czekać kilka procesów o sprawy finansowe, a być może nawet ws. podżegania do ataku na Kapitol, jednak konkretne zarzuty nie zostały mu jeszcze przedstawione.

- Funkcja wczesnego ułaskawianie w prawdzie jest nam znana, ale myślę, że jednak amerykański system prawa się obroni przed takim ewidentnym nadużyciem. Bo oznaczałoby ono de facto powrót do jakiegoś systemu monarchicznego, przed którym Ojcowie Założyciele Stanów Zjednoczonych chcieli się obwarować - czyli bezkarności i odpowiedzialność wyłącznie przed Stwórcą - podsumował Schnepf.

DOSTĘP PREMIUM