"Administracja Bidena nie ma złudzeń co do autorytarnych państw. Polska szybko to odczuje"

- Rząd PiS niechybnie się dowie, jaki jest stosunek nowego rządu amerykańskiego do antydemokratycznych praktyk, wymierzonych w system sprawiedliwości, wolność mediów, ale także społeczność LGBT - stwierdził w TOK FM Eugeniusz Smolar z Centrum Stosunków Międzynarodowych.
Zobacz wideo

Co zmieni się w związku z objęciem prezydentury w USA przez Joe Bidena? - Ameryka się nie zmieni. Jest potwornie podzielona i skonfliktowana. Trudno mieć nadzieję, że prezydentowi Bidenowi uda się szybko te podziały zakopać - ocenił w Poranku Radia TOK FM Eugeniusz Smolar.

Ekspert szybko jednak dodał, że jeśli chodzi o politykę międzynarodową, zmieni się bardzo wiele.

- Przede wszystkim atmosfera, a to bardzo ważne. Słowa się liczą. Jeśli wcześniej mieliśmy do czynienia z nieustającą, często kłamliwą, agresywną retoryką Trumpa wymierzoną w sojuszników, traktowaniem stosunków międzynarodowych na zasadzie transakcyjnej, mieliśmy otwarte wzywanie do brexitu czy "rozwalenia Unii Europejskiej", to to wszystko przechodzi do przeszłości. Będzie powrót do tego, co nazywamy multilateralizmem, to znaczy polityki bliskiej współpracy z sojusznikami. Oczywiście także w celu realizacji amerykańskich interesów - tłumaczył Smolar w rozmowie z Maciejem Głogowskim.

Prezydentura Joe Bidena. Powrotu do przeszłości nie będzie

Gość TOK FM zaznaczył, że choć ci politycy europejscy, "którzy nie są suwerenistami ani nie mają skłonności autorytarnych" z zadowoleniem przyjęli wybór Joe Bidena, to mają świadomość, że "nie ma powrotu do przeszłości, zbyt wiele się zmieniło".

Powołał się na prowadzone w całej Europie badania think tanku European Council on Foreign Relations (ECFR). Wynika z nich, że Europejczycy uważają, że Stany Zjednoczone nieprędko odzyskają pozycję światowego przywódcy. - Paradoksalnie ujawniają jednak oczekiwanie, że tak się stanie. Bo rządy Trumpa wyrządziły strukturalne szkody w stosunkach z Europą - dodał Eugeniusz Smolar.

- Jest świadomość, że Ameryka pozostaje potężna. Ale samo postrzeganie dysfunkcjonalności wewnątrz kraju, groźba, że za cztery lata to się może powtórzyć w innym, równie populistycznym wydaniu, wypływa na politykę państw w Europie i w Azji - kontynuował ekspert.

Przypomniał, że słabość USA oznacza, że dotychczasowi sojusznicy muszą przedefiniować swoje relacje z innymi potęgami, zwłaszcza Chinami i Rosją.

Smolar ponownie przytoczył wyniki sondażu ECFR. Okazuje się, że mieszkańcy większości krajów Europy nie liczą już na to, że USA zapewni im bezpieczeństwo. Z jednym wyjątkiem. - Tylko w Polsce 44 proc. badanych uznaje, że potrzebuje gwarancji bezpieczeństwa od USA - podkreślił. Jak zauważył gość TOK FM, w Niemczech takie przekonanie wyraziło 30 proc. badanych, zaś w pozostałych państwach jeszcze mniejszy odsetek respondentów.

Antydemokratycznych praktyk władze USA nie lubią

Zdaniem Eugeniusza Smolara przywiązanie Polski do USA "było i pozostaje wielkie". Czy Biden nam to wynagrodzi? Tu ekspert miał wątpliwości.

- To, co powinno zwrócić naszą uwagę, to fakt, że nowa administracja zamierza zmniejszyć wydatki na obronność - wskazał. Konsekwencją według niego może być "przeformułowanie umów" między Polską a USA, choćby "rezygnacja z budowy i tak już opóźnionej o dwa lata bazy antyrakietowej w Redzikowie".

- Pamiętajmy o tym, że nowy sekretarz stanu Antony Blinken i podsekretarz ds. politycznych Victoria Anula, nie mają złudzeń co do zagrożeń ze strony państw autorytarnych. Można zakładać, że odczują to bardzo szybko Węgry i Polska - uważa gość TOK FM.  - Rząd PiS niechybnie się dowie, jaki jest stosunek rządu amerykańskiego do antydemokratycznych praktyk, wymierzonych w system sprawiedliwości, wolność mediów, ale także społeczność LGBT - ocenił Smolar.

DOSTĘP PREMIUM