"Przemówienie Bidena było jednym z lepszych w jego karierze". Ekspert wskazuje kluczowe punkty

Uduchowione i skupione na budowaniu jedności - takie, zdaniem dr. Macieja Turka, było przemówienie wygłoszone przez Joego Bidena na inauguracji jego prezydentury. Ekspert przyznał, że Biden nie był nigdy wybitnym mówcą i dobrze sprawdzał się głównie w mowach pogrzebowych. - Jeśli miał komuś dorównać, to w pierwszej kolejności sam sobie - powiedział.
Zobacz wideo

Joe Biden został zaprzysiężony na 46. prezydenta Stanów Zjednoczonych. W swoim przemówieniu, które wygłosił zaraz po złożeniu przysięgi, dużo mówił o jedności, wspólnocie i o tym, by się wzajemnie słuchać i szanować. Zadeklarował, że "będzie prezydentem wszystkich Amerykanów", zarówno tych, którzy na niego głosowali, jak i tych, którzy go nie popierali.

O przemówieniu nowego prezydenta Agnieszka Lichnerowicz - w specjalnym wydaniu audycji TOK360 - rozmawiała z doktorem Maciejem Turkiem z Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dziennikarka zastanawiała się, czy Biden dorównał (pod względem inauguracyjnej mowy) swoim poprzednikom. 

- Jeśli miał komuś dorównać, to w pierwszej kolejności sam sobie - odparł gość TOK FM. - Joe Biden nie jest jakimś wybitnym mówcą. Wszyscy komentatorzy od dawna podkreślali, że przemówienia, które wygłaszał, czy to jako wiceprezydent, czy kandydat na prezydenta, nie były jakieś charyzmatyczne ani zapadające w pamięć - dodał. 

Środowe wystąpienie wygłoszone podczas inauguracji było, zdaniem eksperta, "wyjątkowo uduchowione". - Natomiast warto podkreślić, że Biden w ciągu ostatnich kilkunastu lat bardzo dobrze się sprawdzał w przemówieniach, które wygłaszał na pogrzebach różnych ważnych osobistości w historii USA - mówił dalej dr Turek. - Ale myślę, że to przemówienie było, jeśli nie jednym z lepszych w karierze politycznej Bidena, to przynajmniej dorównywało tym wystąpieniom, które wygłaszał wcześniej - skwitował.

>> Czytaj relację z zaprzysiężenia Joego Bidena <<

Przemówienie Joego Bidena. Kluczowe wątki

Gość TOK FM podkreślił, że w mowie Bidena była kilka motywów przewodnich. Po pierwsze - wezwanie do jedności. Po drugie - mówienie o zagrożeniu demokracji (w kontekście ostatniego ataku na Kapitol z 6 stycznia) i o tym, że jeżeli Ameryka ma się odbudować, powinna to robić w atmosferze wzajemnego zaufania i "słuchania drugiej strony". 

Prowadząca audycję Agnieszka Lichnerowicz zastanawiała się, czy Biden sprosta oczekiwaniom, które stawiane są przed jego prezydenturą i po trudnej prezydenturze Donalda Trumpa. Dr Turek przyznał, że w USA niemal zawsze traktuje się nowego prezydenta niczym "anioła", który ma "zstąpić na Amerykę" i "wyleczyć wszystkich Amerykanów". - Amerykańska prezydentura to jest taka instytucja, w której ktokolwiek zostaje wybrany i w jakichkolwiek okolicznościach, to wyzwania zawsze są ogromne - powiedział. 

- Czy Biden jest w stanie im sprostać? Zobaczymy, jak będzie wyglądać ta prezydentura. Wiele razy mówiłem, że Biden jest politykiem gabinetowym, a nie wiecowym. Będzie raczej w zaciszu gabinetów pracował, korzystając ze swojego doświadczenia i znajomości z liderami Izby Reprezentantów czy Senatu. Natomiast wiele zależy też od jego przeciwników politycznych - powiedział dr Turek. 

DOSTĘP PREMIUM