To ona przyćmiła prezydenta. "Większość zachwytów dotyczy właśnie Amandy"

- Wystąpienie Amandy Gorman i jej wiersz były fenomenalne i niezwykłe inspirujące - ocenił w TOK FM Marcin Gadziński, były korespondent "Gazety Wyborczej" w Waszyngtonie.
Zobacz wideo

Joe Biden został w środę zaprzysiężony na stanowisko 46. prezydenta USA. Po złożeniu przysięgi Biden powiedział, że "świętujemy dzisiaj triumf nie kandydata, a idei, którą jest demokracja". Demokrata wzywał do narodowej jedności i zażegnania gorących politycznych sporów, zapewniając, że poświęci temu "całą duszę". - Wreszcie zrobiło się nudno i spokojnie. Minęło parę minut i nie ma żadnego wpisu na Twitterze, który rozpaliłby jakiś kryzys. To na pewno nowa jakość - komentował na gorąco przemówienie Bidena Marcin Gadziński, dyrektor zarządzający Gazeta.pl, były korespondent "Gazety Wyborczej" w Waszyngtonie.

Jego zdaniem słowa Bidena były skierowane przede wszystkim do jego współobywateli. - Te odniesienia do prawdy, wrogości, uczciwości i jedności mogą się wydawać ludziom spoza USA pustosłowiem, jednak moim zdaniem to przemówienie bardzo dobrze trafiło w duch tego, co Ameryce jest potrzebne; w wyzwania, przed którymi stoją Stany Zjednoczone. Od Bidena biła pokora, łatwo to zestawić z arogancją Donalda Trumpa sprzed czterech lat - ocenił gość TOK FM.

Jego zdaniem słowa Bidena mogą być inspirujące dla młodych Amerykanów. - Przemówienie miało taki walor edukacyjny. Prezydent apelował, żeby odsiewać kłamstwo od prawdy, sprawdzać pewne rzeczy i wyciągać pomocną dłoń do innych - wskazał Gadziński.

"Fenomenalne wystąpienie"

Gość TOK FM zwrócił też uwagę na to, co działo się na scenie przed Kapitolem po przemówieniu Bidena Swój wiersz odczytała 22-letnia poetka Amanda Gorman. Przygotowała utwór "Wzgórze, na które się wspinamy" (ang. "The Hill We Climb"), który napisała pod wpływem szturmu na Kapitol 6 stycznia.

- Bycie Amerykaninem to coś więcej niż dziedziczona przez nas duma. To przeszłość, w którą wchodzimy i to, jak ją naprawiamy - mówiła Gorman. - Nie cofniemy się do tego, co było, ale ruszymy ku temu, co powinno być (...). Zastraszanie nas od tego nie odwiedzie i nam nie przeszkodzi, bo wiemy, że wtedy naszą przyszłością stanie się bezczynność i inercja - kontynuowała. - Odbudujemy się, pogodzimy i ozdrowiejemy - brzmiały słowa wiersza.

Według Gadzińskiego jej wystąpienie było fenomenalne. - I niezwykle inspirujące. Z tego, co widzę, to większość zachwytów, które płyną z Ameryki, dotyczy właśnie Amandy, a nie przemówienia Bidena. To coś bardzo ważnego dla młodych Amerykanów - wskazał były korespondent "Wyborczej" w USA. Gorman była najmłodszą poetką przedstawiającą swój wiersz podczas prezydenckiej inauguracji.

Gość TOK FM podkreślił także, że dla młodego pokolenia szalenie istotna jest rola Kamali Harris, czyli pierwszej kobiety wiceprezydent USA. - Dla pokolenia młodych kobiet, dziewczyn nie tylko o białym kolorze skóry, ten akt zaprzysiężenia Harris może być pamiętny - ocenił Gadziński. Ojciec Harris jest emigrantem z Jamajki, z kolei jej matka, Shyamala Gopalan, przybyła do Stanów Zjednoczonych z Indii. Sama Harris uznaje dziedzictwo obojga rodziców za część swojej tożsamości. W jej biografii senackiej czytamy, że jest "drugą afroamerykańską kobietą i pierwszym senatorem południowoazjatycko-amerykańskim w historii". 

DOSTĘP PREMIUM