Putin odcina się od "pałacu" z filmu Nawalnego. Mówi o "praniu mózgów"

Prezydent Rosji Władimir Putin oświadczył w poniedziałek, że nie widział filmu o pałacu pod Gelendżykiem, niemniej "nic z tego, co tam pokazano" nie należy ani do niego, ani do jego krewnych. Materiał o "pałacu Putina" zaprezentował opozycjonista Aleksiej Nawalny.
Zobacz wideo

- Nie widziałem tego filmu (...), przejrzałem zestaw materiałów wideo, który przynieśli mi współpracownicy - powiedział Putin na spotkaniu ze studentami, pytany przez jednego z nich o film i o to, czy jest właścicielem pałacu.

Dodał następnie: "Nic z tego, co tam pokazano jako moją własność, nie należy i nigdy nie należało ani do mnie, ani do moich bliskich krewnych". Putin oznajmił, że celem publikacji było "wypranie mózgów obywatelom".

Pałac Putina

Materiał opublikowała we wtorek założona przez Nawalnego Fundacja Walki z Korupcją (FBK). Jego autorzy twierdzą, że w Gelendżyku nad Morzem Czarnym zbudowany został dla Putina luksusowy pałac o powierzchni niemal 18 tys. metrów kwadratowych. Budowę tej posiadłości według FBK finansowały rosyjskie firmy państwowe i prywatne związane z przyjaciółmi prezydenta Rosji. W filmie pojawia się sam Nawalny, który nazywa Putina "najbogatszym człowiekiem świata".

O pałacu pod Gelendżykiem media pisały w 2010 roku. O "daczy Putina" - jakoby zbudowanej dla rosyjskiego prezydenta nad Morzem Czarnym - mówił biznesmen Siergiej Kolesnikow, oceniając wartość rezydencji na 1 mld USD. Sprawa stała się głośna, po czym biznesmen Aleksandr Ponomarienko ogłosił, że jest właścicielem tego obiektu. FBK twierdzi, że transakcja sprzedaży posiadłości Ponomarience jest fikcyjna.

Materiał FBK stał się hitem internetu. 

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM