Wojsko przejęło władzę w Birmie. "Skończył się teatr, a wróciła rzeczywistość"

Wojskowi w Birmie ogłosili stan wyjątkowy, aresztowali liderów rządzącej tam dotychczas Narodowej Ligi na Rzecz Demokracji, a także samego prezydenta kraju. Jak mówił w TOK FM Konstanty Gebert z "Gazety Wyborczej", wydarzenia te potępiły m.in. Stany Zjednoczone i Unia Europejska. - Nie jest jasne, czy potępiła je Polska - wskazał.
Zobacz wideo

Birmańska armia przejęła w poniedziałek nad ranem władzę w kraju. Aresztowano urzędującego prezydenta U Win Myinta i liderów Narodowej Ligi dla Demokracji (NLD), partii która wygrała listopadowe wybory parlamentarne. Wśród nich noblistkę Aung San Suu Kyi. Armia wyznaczyła tymczasowego prezydenta, którym został emerytowany generał Myint Swe. Realna władza trafiła jednak do generała Min Aung Hlainga, dowódcy sił zbrojnych.

Przedstawiciele armii poinformowali, że przeprowadzą śledztwo w sprawie ostatnich wyborów, które odbyły się w listopadzie 2020 roku i - ich zdaniem - zostały sfałszowane. W wyborach tych Narodowa Liga dla Demokracji zdobyła ponad 80 proc. głosów. Z kolei związana z armią partia zyskała ledwie 6,9 proc. 

- Trudno zrozumieć, dlaczego wojsko się zdecydowało na ten krok - mówił w TOK FM Konstanty Gebert z "Gazety Wyborczej". Podkreślał bowiem, że wojsko  i tak kontrolowało wszystko to, co działo się w kraju. Miało też przewagę w parlamencie. - Konstytucja z 2008 roku zakłada, że 25 procent miejsc w parlamencie przysługuje wojskowym i na te miejsca nie prowadzone są w ogóle wybory - zwracał uwagę.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Jak mówił gość TOK FM, pełnia władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej trafiła w ręce głównego dowódcy birmańskich sił zbrojnych, generała Min Aung Hlainga. - Być może generał Hlaing doszedł do wniosku, że dość tego bałaganu. Nie ma co udawać, ale trzeba przywrócić realną władzę armii - powiedział. - Można powiedzieć, że w Birmie skończył się teatr, a wróciła rzeczywistość - dodał.

Zwrócił też uwagę, że zamach stanu został przeprowadzony w dniu, w którym miał się zebrać nowy parlament. - Ten parlament został rozpędzony i teraz trwa akcja zwalniania poszczególnych ministrów. Do dymisji się podał minister zdrowia. Ministrowie edukacji, informacji i transportu zostali zaś poinformowali, że mają się wyprowadzić w ciągu trzech dni ze swoich rządowych mieszkań. Prezydent został aresztowany - wyliczał.

Gebert wskazywał, że pogłoski o możliwym zamachu stanu szerzyły się w Birmie od kilku dni. - Trzy dni temu na ulice wyjechały czołgi, po czym szybko znów wjechały do koszar. Oburzony rzecznik armii powiedział, że media wypisują sobie co chcą i straszą, że wojsko może obalić konstytucję. Wojsko nie obaliło konstytucji, ale obaliło demokrację - powiedział.

Reakcja świata na wydarzenia w Birmie

Dopytywany, czy jest jakieś pole do przeciwdziałania temu, co robi armia, dziennikarz "Wyborczej" odparł, że w dużej mierze zależy to od reakcji Pekinu. Chiny są bowiem drugim inwestorem zagranicznym w Birmie (po Singapurze). - Z Birmy importują 9 procent swojego gazu, więc rozwój sytuacji w Birmie ma dla nich fundamentalne znaczenie - mówił rozmówca Jakuba Janiszewskiego. - Na razie Pekin odmówił zajęcia stanowiska. Wskazał tylko, że ma nadzieję, że wszystkie strony tego sporu dojdą do porozumienia - dodał.

Sytuację w Birmie potępiły dość jednoznacznie Stany Zjednoczone, które wezwały armię do natychmiastowego zakończenia przewrotu oraz wypuszczenia prezydenta kraju. - Zamach potępiła też kategorycznie Unia Europejska. Nie jest jasne, czy potępiła go Polska. Na stronie aktualności MSZ najświeższa informacja jest sprzed kilku dni i mówi o tym, że pan minister uczestniczył w posiedzeniu Trójkąta Lubelskiego. W kwestii Birmy Polska się póki co nie wypowiada - mówił gość TOK FM.

- Jeżeli społeczeństwo birmańskie, które przez pokolenia przywykło do tego, że cokolwiek by się nie działo, rządzą wojskowi nie będzie stawiało oporu, to szans na zmianę stanu rzeczy właściwie nie ma - podsumował dziennikarz.

W poniedziałek wieczorem polskie MSZ w mediach społecznościowych i na stronie resortu napisało: "Polska wyraża głębokie zaniepokojenie rozwojem sytuacji politycznej w Mjanmie (Birmie); Warszawa apeluje o przestrzeganie zasad demokracji oraz jak najszybsze przywrócenie porządku konstytucyjnego." Zaznaczono, że Warszawa apeluje o "przestrzeganie zasad demokracji, uwolnienie wszystkich bezprawnie zatrzymanych oraz jak najszybsze przywrócenie porządku konstytucyjnego". 

DOSTĘP PREMIUM