Dlaczego Nawalnego zamknięto w szklanej klatce? "W środku bardzo trudno jest oddychać"

Gdy świat mówi o skazaniu Aleksieja Nawalnego na więzienie, mało kto zauważa, w jaki sposób opozycjonista był trzymany na sali sądowej - w szklanej klatce, niemal bez wentylacji i możliwości kontaktu z adwokatem. - To jedyny chyba na świecie sposób trzymania ludzi, którzy nie są strasznymi przestępcami, ale zwykłymi podsądnymi - mówiła w TOK FM Krystyna Kurczab-Redlich.
Zobacz wideo

Sąd w Moskwie zdecydował we wtorek, że Aleksiej Nawalny ma być osadzony w kolonii karnej przez dwa lata i osiem miesięcy. Tym samym sąd zmienił wyrok trzech i pół roku w zawieszeniu wobec opozycjonisty, wydany w 2014 roku za domniemaną defraudację funduszy firmy Yves Rocher, na bezwzględne wykonanie kary, a więc pozbawienie wolności.

Proces Nawalnego śledził cały świat. W "Pierwszym śniadaniu w TOK-u" Krystyna Kurczab-Redlich, dziennikarka i wieloletnia korespondentka w Rosji, zwróciła uwagę na coś, o czym - jej zdaniem - w debacie publicznej się w ogóle nie mówi. Chodzi o szklaną klatkę, w której na sali sądowej znajdował się Nawalny. - Jest to jedyny chyba na świecie sposób trzymania ludzi, którzy nie są strasznymi przestępcami, ale zwykłymi podsądnymi - powiedziała rozmówczyni Piotra Maślaka. I podkreśliła, że "nie ma żadnego przepisu, który by zezwalał na takie traktowanie podsądnych".

Aleksiej NawalnyAleksiej Nawalny AP / AP

Skąd owa klatka w ogóle się wzięła? Kurczab-Redlich przypomniała, że pierwsze takie "zabezpieczenie" pojawiło się w 1992 roku. Była to metalowa klatka, w której umieszczono Andrieja Czikatiło, seryjnego mordercę znanego też jako Rzeźnik z Rostowa.

Potem, za prezydentury Borysa Jelcyna i początkowo także za prezydentury Putina, klatka nie była stosowana zbyt często. Dopiero po pewnym czasie takie zabezpieczenia pojawiły się we wszystkich salach sądowych i były stosowane nagminnie. Głos w tej sprawie zabrał Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu, który w 2014 roku uznał umieszczanie oskarżonych w metalowych klatkach za tortury. 

W odpowiedzi, jak przypominała Krystyna Kurczab-Redlich, władza putinowska postanowiła zamienić klatki żelazne na szklane. - W tej klatce bardzo trudno jest oddychać. Ona nie ma wentylacji i proszę zauważyć, do czego ona służy - do tego, żeby nie było żadnej możliwości kontaktu adwokata z podsądnym - wskazała rozmówczyni Piotra Maślaka.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Podkreśliła, że przy klatce zawsze znajdują się strażnicy, więc prawnik danego podsądnego nie może "ot tak" się do niej zbliżyć. Jeśli chce to zrobić, musi najpierw uzyskać zgodę sądu. Podobnie jest z przekazywaniem różnej korespondencji. Szklana klatka, jak opisywała dziennikarka, ma tylko dwa wąskie otwory znajdujące się mniej więcej metr nad ziemią. - Jeżeli siedzący w klatce chce dać jakieś pismo  swojemu adwokatowi, to pismo najpierw czyta się na głos sądowi, więc nie ma żadnej możliwości przekazania czegoś sekretnego - powiedziała.

- Poza tym proszę zauważyć, że biedny Aleksiej Nawalny, który wyglądał podczas tego procesu strasznie, w tej klatce musiał cały czas stać. Nie dano mu żadnej możliwości, by usiadł - nadmieniła. 

Przypomnijmy, Nawalny został aresztowany 17 stycznia tego roku, natychmiast po powrocie do Rosji z Niemiec, gdzie przez ostatnie kilka miesięcy był leczony po próbie otrucia go bojowym środkiem Nowiczok. Według państw zachodnich są dowody na to, że za próbą zabójstwa stały rosyjskie służby.

DOSTĘP PREMIUM