Kreml wydala polską dyplomatkę, MSZ wzywa ambasadora Rosji. "Unia dostała pstryczek w nos"

Trzech europejskich dyplomatów zostało wydalonych z Rosji, za rzekomy udział w protestach po uwięzieniu Aleksieja Nawalnego. - Unia Europejska dostała pstryczek w nos - ocenił w TOK FM Tomasz Bielecki, korespondent "Wyborczej" w Brukseli.
Zobacz wideo

W oficjalnym komunikacie wydanym w piątek rosyjski resort dyplomacji oświadczył, że pracownicy konsulatów Polski i Szwecji w Petersburgu oraz ambasady Niemiec w Moskwie brali udział "w sprzecznych z prawem akcjach 23 stycznia 2021 roku". Wcześniej źródło unijne i media w Brukseli podały, że chodzi o obecność dyplomatów na protestach w obronie rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Zdaniem Tomasza Bieleckiego, korespondenta "Gazety Wyborczej" i "Deutsche Welle" w Brukseli, taki ruch Kremla to prztyczek w nos dla Europejczyków. – Szczególnie że w tym samym czasie szef unijnej dyplomacji Josep Borrell miał konferencję prasową z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem. To spotkanie okazało się katastrofą. Ławrow wykorzystał je do krytyki UE i USA. Wydaje się, że to wszystko było zamierzone – ocenił Bielecki.

Dodał jednak, że z tej całej sytuacji mogą zostać wyciągnięte pozytywne wnioski. – Może to upokorzenie Unii będzie cenny wkładem w dyskusję. Pozwoli otworzyć oczy na to, czym jest i jakie ma intencje Rosja. Choć we Wspólnocie jest jakaś tego świadomość. Aczkolwiek to kwestia strategii i taktyki wobec Kremla. Czyli jak łączyć asertywność ze współpracą w obszarach, w których bez Rosji, nie da się osiągnąć sukcesu, takich jak: kryzys klimatyczny czy pandemia – wskazywał Bielecki.

Polski MSZ ogłosił, że wzywa do siebie ambasadora Rosji. - Oczekujemy, że władze rosyjskie cofną błędną decyzję o uznaniu polskiej dyplomatki za persona non grata. W przeciwnym wypadku Polska pozostawia sobie możliwość podjęcia adekwatnych kroków - zapowiedział MSZ w komunikacie. 

Po co Borrell pojechał do Moskwy?

Ławrow po rozmowach w Moskwie z Borrellem powiedział w piątek, że Rosja uważa Unię Europejską za "niewiarygodnego partnera". Rosyjski minister skomentował w ten sposób możliwość nałożenia sankcji UE wobec Rosji w związku z uwięzieniem Nawalnego. Powiedział też, że Moskwa zauważyła, iż Bruksela w coraz większym stopniu zachowuje się jak USA i nakłada jednostronne ograniczenia na kraje.

Komisja Europejska nie chciała komentować żadnych wypowiedzianych zarzutów ze strony Ławrowa pod adresem Unii Europejskiej.

Komisja Europejska była pytana także, dlaczego Borrell nie spotkał się z uwięzionym Nawalnym. Rzeczniczka KE Nabila Massrali odpowiedziała, że takie spotkanie nie odbyło się, dlatego że mogłoby stworzyć "błędne wrażenie", że UE akceptuje jego uwięzienie.

DOSTĘP PREMIUM