Czechy. Rząd obszedł sprzeciw opozycji i przedłużył lockdown. "Najdelikatniej mówiąc, nagiął konstytucję"

Czeski rząd obszedł decyzję parlamentu i o północy w niedzielę wprowadził nowy stan nadzwyczajny. Ma to pomóc m.in. w szybszym powrocie uczniów do szkół. Opozycja, która poprzedni stan uchyliła, nie kryje oburzenia, jej zdaniem Andrej Babisz złamał konstytucję.
Zobacz wideo

Nowy stan nadzwyczajny, wprowadzony na wniosek marszałków województw na dwa tygodnie, wszedł w życie dokładnie w momencie zakończenia poprzedniego - o północy w niedzielę. Dla zwykłych Czechów oznacza to tyle, że w kraju nadal obowiązuje godzina policyjna, zakaz zgromadzeń i przemieszczania się. Zamknięta jest też większość sklepów i usług.

Zdaniem rządu większości z tych ograniczeń nie da się wprowadzić bez stanu nadzwyczajnego. Jego brak miałby też uniemożliwić szybki powrót uczniów do szkół, czyli spełnienie jednego z głównych postulatów opozycji. Czeski rząd chce poprzedzić otwarcie szkół masowym testowaniem uczniów, ale twierdzi, że bez stanu nadzwyczajnego nie będzie w stanie kupić szybko, z pominięciem przetargów, milionów potrzebnych testów covidowych.

Te tłumaczenia nie przekonują opozycji. - W jej ocenie wprowadzenie stanu nadzwyczajnego po tym, jak parlament go uchylił, jest najdelikatniej rzecz ujmując nagięciem przepisów, żeby nie powiedzieć otwarcie złamaniem konstytucji – wyjaśniał Jakub Medek, dziennikarz TOK FM.

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

Czeski rząd bowiem ma prawo wprowadzić stan na dwa tygodnie, ale nie bezpośrednio po zakończeniu poprzedniego, jeśli nie pojawiły się nowe okoliczności. – A przecież przyczyna jest taka sama, czyli pandemia koronawirusa. Teraz część opozycji rozważa skargę do Trybunału Konstytucyjnego. Z kolei skrajnie prawicowa partia SPD chce złożyć wniosek o zwołanie nadzwyczajnej sesji parlamentu i uchylenie stanu nadzwyczajnego – mówił Medek i kwitował, że dla Czechów w zasadzie nic się nie zmieniło.

Przypomnijmy, mniejszościowy czeski rząd Babisza w ubiegłym tygodniu nie znalazł w parlamencie wystarczającej liczby głosów dla kolejnego przedłużenia stanu nadzwyczajnego. Większość obostrzeń sanitarnych miała przestać obowiązywać nad Wełtawą. 

DOSTĘP PREMIUM