Australia kontra Facebook. Eksperci: podobna próba sił może pojawić się i w innych krajach

- To przykład daleko idącej konfrontacji, być może największej dotychczas w branży technologicznej - mówił o konflikcie między rządem Australii a Facebookiem Jarosław Błaszczak, ekspert ds. polityki państw anglosaskich. Jego zdaniem, podobne próby sił mogą pojawić się wkrótce też w innych krajach.
Zobacz wideo

Facebook zablokował Australijczykom dostęp do udostępnianych na nim treści newsowych. To efekt sporu między amerykańskim gigantem a australijskimi władzami, które chcą wprowadzić przepisy nakładające opłaty na gigantów cyfrowych.

- Ktoś po stronie australijskiej się w końcu zdenerwował i stwierdził, że nie może być tak, że media, które produkują wartościowy kontent, dostają marne resztki budżetu reklamowego i właściwie żadnego przychodu od kogoś, kto buduje biznes na udostępnianiu ich treści. Tutaj zaczęła się dyskusja między Google, Facebookiem i rządem australijskim - mówił w "Światopodglądzie" Maciej Broniarz z Centrum Nauk Sądowych Uniwersytetu Warszawskiego.

Tłumaczył, jak dochód z reklam rozkładał się w Australii: "na każde 100 dolarów dochodu, 53 trafiały do Google, 28 do Facebooka, a 19 do wszystkich innych stron". - Rząd Australii stwierdził, że to jest mechanizm, który nie może być akceptowalny i stwierdził, że duże koncerny muszą płacić dostawcom za treści, które publikują w swoim portalu - wyjaśniał. Amerykański koncern się z tym nie zgadza, więc teraz - jak podał Broniarz - "widzimy próby siłowe, czyli Facebook blokujący dostęp do treści". 

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

- To przykład daleko idącej konfrontacji, być może największej dotychczas w branży technologicznej, między korporacją, a rządem suwerennego państwa - zauważał z kolei Jarosław Błaszczak, ekspert ds. polityki państw anglosaskich.

- Punktem spornym jest to, kto komu wyświadcza większą przysługę. Facebook i Google zarabiają na tych zajawkach, ale argument Facebooka jest taki, że "napędzamy u was ruch" - zwrócił uwagę Błaszczak. 

Przypomniał, że ustawa nakładająca opłaty na gigantów cyfrowych przeszła przez Izbę Reprezentantów Australii, a w piątek ma być debatowana w Senacie. - Spodziewam się szybkiego przejścia ścieżki legislacyjnej, ponieważ zarówno koalicja rządząca, jak i główna partia opozycyjna się zgadzają, a nawet Partia Zielonych uważa, że tym wielkim korporacjom trzeba utrzeć nosa tą ustawą - wyjaśnił. 

Według niego zablokowanie treści nie posłuży Facebookowi. - Facebook zrobił to w sposób skrajnie konfrontacyjny. Zablokowali też wiele serwisów, które trudno uznać za newsowe - straż pożarną czy organizację, która pomaga ofiarom przemocy seksualnej - dodawał. Facebook potem wyjaśniał, że doszło do tego przez pomyłkę, jednak nie wszyscy są przekonani, czy tak rzeczywiście było. 

Według Błaszczaka, konflikt, który obserwujemy w Australii może - niczym domino - dotrzeć wkrótce także do innych krajów. - Wykluwa się właśnie model przyszłych relacji wielkich firm technologicznych z suwerennymi państwami - powiedział.

- Każdemu kolejnemu rządowi będzie łatwiej. Australia to bardzo dobry przykład, jak do tego podejść - chronić lokalne suwerenne media - stwierdził też Maciej Broniarz. 

DOSTĘP PREMIUM