Jak pierdzenie i bekanie krów wpływa na emisję gazów w dorzeczu Amazonki? "Dziś jest większa niż pochłanianie"

- W Europie wycinamy drzewa, zużywamy drewno i sadzimy nowe. A w dorzeczu Amazonki zużywane są tylko cenniejsze gatunki tego drewna, resztę się spala. I cały dwutlenek węgla idzie do atmosfery - tłumaczyła dr inż. Anna Wierzbicka z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, wyjaśniając, jak to możliwe, że region porośniety lasami i określany jako "zielone płuca świata" emituje więcej gazów cieplarnianych, niż pochłania.
Zobacz wideo

Z niedawnej publikacji "Frontiers in forest and global change" wynika, że Amazonia może dokładać się do emisji gazów cieplarnianych - czyli więcej ich produkować niż pochłaniać. Dr inż. Anna Wierzbicka, leśniczka, biolożka z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu podkreślała w audycji "Połączenie", że chodzi tu nie tylko o lasy amazońskie, ale o całe dorzecze Amazonki. 

Publikacja bierze pod uwagę nie tylko emisję dwutlenku węgla, ale także metanu, dwutlenku azotu, "czarnego węgla", który wydziela się w czasie pożarów, czy różnych aerozoli. Połączenie znanych wcześniej danych i nowe obliczenia przeprowadzone na ich podstawie pokazały, że dziś na tym terenie emisja gazów jest większa niż ich pochłanianie.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Jak przyznała, sytuacja jest dość nowa, choć mechanizmy, które do niej doprowadziły są naukowcom znane. - Było kilka lat, kiedy wylesianie (w dorzeczu Amazonki) mocno zahamowano, wprowadzano zrównoważoną gospodarkę. Jednak nowe prawo w Brazylii spowodowało, że znowu robi się tego więcej. (...) Od zeszłego roku wylesianie tego terenu jest większe - tłumaczyła w rozmowie z Jakubem Janiszewskim dr Wierzbicka.

I choć przyznała, że ekosystemy leśne są bardzo złożone i trudne do kompleksowego zbadania, to publikacja nie jest dla niej zaskoczeniem. - W polskiej szkole jest narracja, że lasy tylko pochłaniają dwutlenek węgla - a pochłaniają, jak rosną. Jak są dorosłe i częściowo obumierają, to CO2 wraca. Jeśli chcemy go wyciągać z atmosfery, to musimy sadzić nowe lasy, a drewna nie spalać, tylko do czegoś zużywać - produkować meble, ubrania, zatrzymując CO2 w przedmiotach - wskazywała ekspertka. 

Inny problem, który również dotyczy dorzecza Amazonki, to hodowla zwierząt - to właśnie ona jest w ogromnej mierze przyczyną wylesiania, gdy potrzebnych jest coraz więcej terenów pod pastwiska. Zwierzęta hodowlane, przede wszystkim krowy, poza tym, że muszą mieć jeszcze więcej miejsca, wydzielają metan. - Metan w powietrze uchodzi z bagien, także na dnie rzek są bąble metanu, ale największym źródłem są zwierzęta, jak pierdzą i bekają. Są to głównie krowy, które produkują dużą ilość metanu, bo robią to bakterie żyjące w ich żołądkach - tłumaczyła obrazowo dr Wierzbicka. 

Rozwiązaniem problemu byłoby zalesianie terenu i prowadzenie zrównoważonej gospodarki. Co to oznacza w praktyce? - Staramy się użytkować drewno, ale wycinając drzewa, musimy sadzić nowe albo promować odnowienie naturalne, żeby drzewa same wyrosły. Ta powierzchnia leśna nie może się zmniejszać - wyjaśniała rozmówczyni Jakuba Janiszewskiego. 

Podkreślała, że w Ameryce Południowej podejście do gospodarki leśnej jest zupełnie inne niż w Europie. - My wycinamy drzewa, zużywamy drewno i sadzimy nowe. A tam zużywane są tylko cenniejsze gatunki tego drewna, resztę się spala. I cały dwutlenek węgla idzie do atmosfery. To jest gospodarka bardzo rabunkowa - dodała ekspertka. 

DOSTĘP PREMIUM