"Chcą zrobić z nich podżegaczy, czy nawet faszystów". Reżim Łukaszenki rozkręca represje wobec Polaków na Białorusi

Białoruski reżim zaostrza represje wobec Polaków mieszkających w tym kraju. - To atak bezpośrednio na Polskę. Od początku ubiegłorocznych protestów po sfałszowanych wyborach na Białorusi to nasz kraj wskazywany jest jako główny podżegacz. Na pewno trzeba to odbierać jako próbę pokazania Polsce, żeby się nie wtrącała do spraw białoruskich - wyjaśniał w TOK FM Michał Kacewicz z Biełsatu.
Zobacz wideo

Dziś nad ranem został zatrzymany w Grodnie członek zarządu Związku Polaków na Białorusi Andrzej Poczobut. W mieszkaniach działaczy organizacji doszło do rewizji.

Także dziś białoruska prokuratura poinformowała, że wobec szefowej ZPB Andżeliki Borys została wszczęta sprawa karna dotycząca podżegania do nienawiści na tle narodowościowym i religijnym, a także "rehabilitacji nazizmu". Przypomnijmy, wczoraj Borys została skazana na 15 dni aresztu za organizację "nielegalnej imprezy masowej", czyli dorocznego jarmarku Grodzieńskie Kaziuki

Według dzisiejszego komunikatu prokuratury generalnej, dotyczącego wszczęcia sprawy karnej wobec szefowej ZPB, chodzi o organizowanie w okresie od 2018 r. "szeregu nielegalnych przedsięwzięć masowych z udziałem niepełnoletnich, w czasie których czczono uczestników band antysowieckich działających w czasie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej i po jej zakończeniu". A, jak twierdzi białoruska prokuratura: "Dokonywali oni grabieży i zabójstw ludności cywilnej, niszczenia majątku. Ich działania miały na celu rehabilitację nazizmu i usprawiedliwienie ludobójstwa narodu białoruskiego".

Polska w roli "głównego podżegacza"

Jak mówił w Poranku Radia TOK FM Michał Kacewicz z telewizji Biełsat, aktywność milicji i prokuratury ma na pewno związek z obchodzonym dziś przez przeciwników obecnych władz Dniem Wolności.   - Opozycja upamiętnia w ten sposób powstanie niepodległej Białorusi po traktacie brzeskim w 1918 roku. Święto jest nieuznawane przez reżim Aleksandra Łukaszenki. Dlatego władze próbują zepchnąć Polaków do niszy, zrobić z nich podżegaczy, czy wręcz faszystów, a na pewno wichrzycieli na usługach Zachodu – wyjaśniał.

Kolejnym aspektem ostatnich wydarzeń może być chęć uderzenia w ZPB, choć organizacja, jak podkreślił Kacewicz, do tej pory był w miarę tolerowany przez władze Białorusi. – A po trzecie to atak bezpośrednio na Polskę. Od początku ubiegłorocznych protestów po sfałszowanych wyborach na Białorusi to nasz kraj wskazywany jest jaka główny podżegacz. Na pewno trzeba to odbierać jako próbę pokazania Polsce, żeby się nie wtrącała do białoruskich spraw - ocenił dziennikarz.

I dodał, że rozprawa z organizacją, którą kieruje Andżelika Borys, "zostanie to też wykorzystane w wewnętrznej propagandzie, żeby pokazać, że Polska za pośrednictwem swoim organizacji mąci na Białorusi".

Polskie władze zapowiedziały, że będą poruszać tę sprawę na forum międzynarodowym. Zdaniem Kacewicza aktywne działania naszego rządu mogą przyczynić się do pogłębienia sankcji unijnych wobec reżimu Łukaszenki.

– Tutaj pole jest szerokie. Lista osób z zakazem wjazdu na teren Unii może się poważnie rozszerzyć, jeśli UE przychyli się do tego i zauważy, że represje na Białorusi się rozkręcają. To tylko Łukaszenko próbuje robić wszystko, żeby pokazać, iż tylko grupka osób przeciw niemu protestuje. Ten sprzeciw trwa cały czas – podkreślił gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM