"Izrael chce, żeby Iran zrobił coś głupiego". Drugie dno sabotażu w ośrodku jądrowym w Natanz

Iran oskarżył Izrael o "akt sabotażu" w ośrodku wzbogacania uranu w Natanz. Jakie kroki podejmie dalej Teheran? Iran może poprosić bojowników z Hezbollahu, by wystrzelili sto rakiet w stronę Izraela. Tylko że to głupie, nie służyłoby interesom Teheranu, a byłoby tylko dziecinną odpowiedzią, na jaką liczy Tel-Awiw - mówił w TOK FM dr Bartosz Bojarczyk. Ekspert ds. Bliskiego Wschodu analizował też długafalowe cele, które mogły stać za tym atakiem.
Zobacz wideo

Minister spraw zagranicznych Iranu Mohammad Dżawad Zarif oskarżył w poniedziałek władze Izraela o akt sabotażu w ośrodku wzbogacania uranu w Natanz, gdzie w niedzielę doszło do cyberataku - poinformowała państwowa telewizja irańska. - Syjoniści chcą się zemścić ze względu na nasze postępy na drodze do zniesienia sankcji. Publicznie mówili, że na to nie pozwolą. Ale my zrewanżujemy się syjonistom - powiedział Zarif. Według izraelskich mediów za atakiem miał stać Mossad. Do incydentu doszło w czasie, gdy Teheran i Waszyngton prowadzą rozmowy na temat odnowienia porozumienia nuklearnego sprzed sześciu lat.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Jakub Janiszewski, prowadzący "Połączenie" w TOK FM, przypomniał, że awaria wydarzyła się dzień po tym, gdy Iran w świetle telewizyjnych kamer chwalił się nowymi instalacji. - Pierwsze informacje o awarii pojawiły się w izraelskich mediach. To wygląda trochę jak kontrolowany przeciek, choć nie wiadomo do końca, co tam się stało. Jednak długofalowo to może nie mieć wielkich skutków, bo Iran ma potencjał, żeby we własnym zakresie jedne zepsute urządzenia zastępować drugimi - mówił dr Bartosz Bojarczyk z Zakładu Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

Podkreślał, że jeśli faktycznie Izrael stoi za awarią w ośrodku w Natanz, to może być to forma "pstryczka w nos" dla Iranu. - Aby Irańczycy się zdenerwowali i zrobili coś głupiego, irracjonalnego, nawet militarnego. To byłoby pretekstem, żeby USA zerwało rozmowy z Iranem. Izrael chciałby, żeby jakakolwiek możliwość porozumienia pomiędzy Stanami a Iranem nie była możliwa - wyjaśniał dr Bojarczyk. Podkreślił, że strona izraelska nadal chce być głównym rozgrywającym na Bliskim Wschodzie, stąd nie na rękę jest im ewentualna przychylność ze strony administracji Joe Bidena.

Dr Bojarczyk zaznaczał jednocześnie, że takie prowokacje mogą jednak nie przynieść efektu. - Iran może poprosić bojowników z Hezbollahu, by wystrzelili sto rakiet w stronę Izraela. Tylko że to głupie, nie służyłoby interesom Teheranu, a byłoby tylko dziecinną odpowiedzią, na jaką liczy Tel-Awiw. Iran zazwyczaj odpowiada po cichu i nadal przy pomocy swoich zaprzyjaźnionych organizacji będzie atakować różne interesy Izraela na przestrzeni całego Bliskiego Wschodu - wskazał gość TOK FM.

Ośrodek w Natanz był już kilkakrotnie celem ataków i sabotażu ze strony Izraela i USA. W 2010 roku został zaatakowany wirusem komputerowym Stuxnet, opracowanym wspólnie przez służby obu tych krajów, w lipcu 2020 roku zaś na skutek sabotażu spłonął tam zakład produkcji wirówek. Po tym incydencie Irańczycy zaczęli budowę nowej, podziemnej części ośrodka.

DOSTĘP PREMIUM