Rosja. Protesty w obronie Nawalnego. Wielu zatrzymanych

Policja w Petersburgu zatrzymuje uczestników trwającej w środę wieczorem demonstracji w obronie uwięzionego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego - podała niezależna rosyjska telewizja Dożd. Demonstracje odbywa się bez zezwolenia władz. Na demonstracji w Moskwie pojawiła się żona opozycjonisty.
Zobacz wideo

Uczestnicy protestu przyszli w kilka miejsc w centrum Petersburga i z tego powodu trudno jest oszacować liczbę demonstrujących. Grupa około tysiąca osób demonstruje przy pomniku Piotra I. Tam policja nie przeszkadza manifestującym. Z kolei zatrzymania rozpoczęły się przy Soborze św. Izaaka. Z kadrów, które pokazała telewizja Dożd wynika, że policjanci nie działali brutalnie, prowadzili demonstrujących do samochodów policyjnych. Jednak telewizja RTVi, nadająca dla rosyjskiej diaspory na Zachodzie, podała, że policja użyła paralizatorów.

Ludzie zgromadzili się też na prospekcie Newskim, głównej arterii Petersburga. Policja zablokowała dla pieszych przylegający Plac Pałacowy. Portal OWD-Info poinformował o 35 osobach zatrzymanych w Petersburgu, ale w tej liczbie są też zatrzymani jeszcze przed rozpoczęciem demonstracji.

Demonstracja w Moskwie

Julia Nawalna, żona uwięzionego rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego, przyszła na demonstrację w obronie jej męża, która odbywa się w Moskwie w środę wieczorem. Tłum powitał ją skandując: "Julia, Julia!". Żona opozycjonisty pojawiła się w centrum miasta, gdzie trwa manifestacja. Uczestnicy demonstracji i dziennikarze otoczyli Nawalną, wielu filmowało ją telefonami komórkowymi. Na wiecu są też matka rosyjskiego opozycjonisty Ludmiła i jego brat Oleg. 

Wcześniej w środę na swoim Instagramie Nawalna opublikowała komentarz skierowany do męża, w którym napisała: "Bardzo tęsknimy, wracaj jak najszybciej". Julia Nawalna była dwukrotnie zatrzymana na poprzednich demonstracjach po aresztowaniu jej męża, w styczniu i lutym br.

W połowie kwietnia dzielnicowy policji ostrzegł ją, że zostanie zakwalifikowana jako "osoba skłonna do popełniania naruszeń administracyjnych".

Aleksiej Nawalny w bardzo złym stanie

Adwokatka Aleksieja Nawalnego - Olga Michajłowa, poinformowała we wtorek, że rosyjski opozycjonista nie otrzymuje pomocy medycznej w kolonii karnej we Włodzimierzu, dokąd została przeniesiony i jest bardzo osłabiony. Lekarze Nawalnego nie zostali do niego dopuszczeni.

Opozycjonista jest tak osłabiony, że "ma trudności z tym, żeby usiąść lub mówić" - powiedziała Michajłowa i poinformowała, że apeluje o "przeniesienie go szpitala cywilnego". AFP podaje, że wielu lekarzy, w tym osobista lekarka Nawalnego - Anastazja Wasiljewa, nie zostało dopuszczonych we wtorek do opozycjonisty. "To postawa pozbawiona szacunku dla ludzi, którzy przyszli spełnić swój ludzki obowiązek, swój obowiązek jako lekarza, który musi pomóc pacjentowi" - powiedziała Wasiljewa agencji AFP.

Współpracownik Nawalnego, Leonid Wołkow ocenił, że został on przeniesiony "do obozu koncentracyjnego i obozu tortur, a nie do szpitala". Matka opozycjonisty, Ludmiła, napisała na Instagramie, że nowa kolonia karna, w której znalazł się jej syn "jest gorsza od poprzedniej".

Amnesty International ocenia, że transfer chorego Nawalnego do nowej kolonii jest "karą, która ma uchodzić za pomoc medyczną", ponieważ rosyjskie władze przygotowują się do "karmienia go siłą, aby złamać jego strajk głodowy i jeszcze bardziej go ukarać".

Jeden z prawników opozycjonisty, Wadim Kobziew napisał na Twitterze, że w niedzielę chorego podłączono do kroplówki z glukozą. Wołkow powiedział w poniedziałek, że adwokat Nawalnego, który czekał ponad godzinę, aż Nawalny zostanie doprowadzony, mógł się z nim zobaczyć tylko przez kilka minut. Opozycjonista został w niedzielę przeniesiony z kolonii karnej w Pokrowie do szpitala więziennego w kolonii karnej nr 3 we Włodzimierzu, która owiana jest bardzo złą sławą.

Ten zakład karny "to taka sama kolonia karna z torturami, tylko że z dużym szpitalem, do którego przewożeni są ciężko chorzy. A więc, należy to rozumieć tylko jako fakt, że stan Nawalnego się pogorszył" - oświadczył w poniedziałek współpracownik opozycjonisty, Iwan Żdanow.

Nawalny, który w sierpniu zeszłego roku padł ofiarą otrucia, od pierwszych dni marca znajdował się w kolonii karnej w Pokrowie, gdzie odbywał wyrok pozbawienia wolności. Wkrótce przekazał, że ma problemy ze zdrowiem - odczuwa poważne bóle kręgosłupa i jest pozbawiany snu. Dolegliwości się pogłębiły i Nawalny zaczął tracić czucie w kończynach. Ogłosił głodówkę, domagając się w ten sposób dopuszczenia do niego lekarza spoza kolonii karnej.

DOSTĘP PREMIUM