Chińska rakieta pędzi w stronę Ziemi. W USA liczą na jej "wielki plusk" w Oceanie

Wciąż nie wiadomo, gdzie i kiedy dokładnie spadną fragmenty chińskiej rakiety kosmicznej, które w ten weekend mają wlecieć w atmosferę. Centrum dowodzenia nia ma kontroli nad dwudziestotonową maszyną.
Zobacz wideo

Amerykański minister obrony Lloyd Austin, który razem z ekspertami analizuje zagrożenie, wyraził nadzieję, że szczątki rakiety Długi Marsz 5B trafią do oceanu. - Z szacunków, które widziałem, wynika, że rakieta spadnie między 8 a 9 maja, ale eksperci wciąż się temu przyglądają. W tej chwili nie mamy planów, żeby zestrzelić rakietę. Mamy nadzieję, że spadnie ona w miejscu, w którym nie dokona zniszczeń. Oby spadła do Oceanu - powiedział.

Rakieta Długi Marsz 5B wyniosła w ubiegły czwartek na orbitę jeden z kluczowych modułów planowanej chińskiej stacji kosmicznej Tiangong (niebiański pałac). Następnie sama weszła na tymczasową orbitę. Obecnie nie ma nad nią kontroli, pędzi z prędkością 27,6 tys. km/godz., okrążając Ziemię w mniej więcej 90 minut.

Zagrożona ponad połowa planety

Z analiz ekspertów wynika, że obszar potencjalnie zagrożony rozciąga się między 41. stopniem szerokości północnej a 41. szerokości południowej. To ponad połowa powierzchni naszej planety. Czyli szczątki rakiety mogą spaść w bardzo długim pasie od obu Ameryk, poprzez Afrykę, aż po Azję Południową. Miejsce ponownego wejścia w atmosferę będzie jednak można określić dopiero kilka godzin przed tym wydarzeniem.

Chińska rakieta ma około 30 metrów wysokości i waży ponad 20 ton. Po wejściu w atmosferę rozsypie się, a jej liczne części spłoną, jednak pozostałe szczątki spadną na Ziemię. Jeśli trafiłyby w tereny zamieszkałe przez ludzi, spowodowałyby duże zniszczenia.

Do podobnej sytuacji doszło w ubiegłym roku, kiedy szczątki chińskiej rakiety kosmicznej uderzyły w Ziemię i uszkodziły budynki na Wybrzeżu Kości Słoniowej.

Chińczycy bagatelizują zagrożenie. Tłumaczą, że rakieta jest zbudowana ze stopu aluminium i wchodząc w atmosferę, spali się jak meteor. Eksperci uspokajają, że nawet jeśli tak się nie stanie, to wszystko skończy się wielkim pluskiem w Oceanie.

Jednak sytuacja z rakietą Długi Marsz pokazała, jak duże zagrożenie może powodować aktywność kosmiczna mocarstw. W środę sekretarz prasowa Białego Domu Jen Psaki oświadczyła - Stany Zjednoczone są zdecydowane zająć się zagrożeniami związanymi z rosnącym zatłoczeniem spowodowanym śmieciami kosmicznymi i rosnącą aktywnością w kosmosie. Chcemy współpracować ze społecznością międzynarodową w celu promowania przywództwa i odpowiedzialnego zachowania.

DOSTĘP PREMIUM