A gdyby Szkocja wyszła z Wielkiej Brytanii? "Brexit na tym tle to poranny jogging"

Drugie referendum niepodległościowe w Szkocji to kwestia kiedy, a nie czy - powiedziała Borisowi Johnsonowi szefowa szkockiego rządu Nicola Sturgeon. Dr Przemysław Biskup, analityk programu Unia Europejska PISM, przewidywał w Pierwszym Śniadaniu w TOK-u, że może do tego dojść już za dwa lata.
Zobacz wideo

W sobotę kierowana przez Nicolę Sturgeon Szkocka Partia Narodowa po raz kolejny wygrała wybory do szkockiego parlamentu, choć nie uzyskała bezpośredniej większości. Zabrakło do tego zaledwie jednego mandatu.

Sprawa nieuchronnego referendum niepodległościowego pojawiła się w czasie jej pierwszej bezpośredniej rozmowy z Borisem Johnsonem. Choć - jak podkreśla rzecznik pani premier - politycy zgodzili się, że priorytetem jest teraz współpraca w walce ze skutkami pandemii COVID-19. Brytyjski premier chce zorganizować spotkanie na szczycie, by rozmawiać o odbudowie kraju, a do udziału w nim zaprosił właśnie Sturgeon oraz szefa rządu Walii Marka Drakeforda.

Zdaniem dr. Przemysława Biskupa jesteśmy świadkami przede wszystkim rozgrywki personalnej między Sturgeon a Johnsonem. - Ale patrząc na strukturalny układ sił, to referendum prędzej czy później stało się nieuchronne. Diabeł tkwi w szczegółach, czyli w terminie - podkreślał. Ekspert z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych przypomniał, że według badań poparcie dla wyjścia Szkocji z Wielkiej Brytanii nie jest teraz w swoich najwyższych rejestrach. Szkoci uważają, że priorytetem powinna być walka z COVID-19. 

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

- Sturgeon walczy o uznanie prawa do rozpisania referendum, ale wątpliwe, by się z tym spieszyła - zwrócił uwagę Biskup. Jego zdaniem w grę wchodzi rok 2023, co byłoby zgodne z zapowiedziami samej szkockiej premier. Już dziś jednak doszło do "głębokiej zmiany". - Establishment brytyjski zrozumiał, że kwestia szkocka jest kluczowa dla przyszłości Wielkiej Brytanii. Będzie podejmowana seria działań, które mają przekonać Szkotów, że warto, by Wielka Brytania pozostała jednością - tłumaczył gość Filipa Kekusza.

Wśród nich ma być kampania przekonująca, że skuteczna walka z pandemią została przygotowana i sfinansowana przez Brytyjczyków, i że Szkocja poległaby w tej walce, gdyby działała sama lub gdyby była w Unii Europejskiej. 

Niepodległość Szkocji. Jak wyglądałoby rozstanie z Londynem?

Gdy jednak temat referendum wróci, najprawdopodobniej Szkoci uchwalą ustawę w tej sprawie. - A ustawa ta, w świetle potocznie rozumianego prawa brytyjskiego, będzie nielegalna, więc rząd ją zaskarży przed Sąd Najwyższy Zjednoczonego Królestwa - prognozował przebieg wydarzeń dr Biskup.

I co dalej? Jak wyglądałoby rozdzielenie złączonych przez stulecia organizmów? - Nikt nie wie, jak to miałoby wyglądać. Brexit na tym tle to poranny jogging - ocenił gość TOK FM. Problemów jest cała lista, chociażby fakt, że 70 proc. wymiany handlowej Szkocji dotyczy Wielkiej Brytanii, a tylko 10 proc. UE. Kolejna wątpliwa kwestia to dyskusja na temat przebiegu granicy i ewentualnego swobodnego przepływu osób między Szkocją z resztą Wielkiej Brytanii. 

- Powszechnie w Szkocji niechętnie patrzy się też na brytyjskie instalacje strategiczne, zwłaszcza te nuklearne. Byłaby presja, by je zabrać. Ale z drugiej strony rząd brytyjski nie ma ich gdzie przenieść. Stawką w tej walce byłaby możliwość utrzymania Szkocji w strefie funta oraz własność kluczowych przedsiębiorstw sektora prywatnego - wyliczał dr Przemysław Biskup. W latach 2008-10  znacjonalizowany został Royal Bank of Scotland, tyle że właścicielem jego akcji jest rząd w Londynie, a to właśnie ten bank posiada zasoby rzędu 70 proc. szkockiego PKB. Jest też ostatnie wyzwanie - potencjalne członkostwo Szkocji w UE, które sprawia, że wszystkie wymienione problemy należy pomnożyć przez dwa. 

Co więc może zrobić rząd w Londynie, by uniknąć tego bardzo bolesnego rozwodu? - Boris Johnson liczy na porozumienie z samymi Szkotami, żeby uświadomić im, że cena projektu będzie dla nich nieakceptowalna - podkreślał gość TOK FM.

Szkoci już raz odpowiadali na pytanie o to, czy chcą odłączenia się ich kraju od Zjednoczonego Królestwa. W 2014 roku 44,70 proc. głosujących było za niepodległością, za pozostaniem w Wielkiej Brytanii - 55,30 proc., frekwencja wyniosła wówczas 84,59 proc.

DOSTĘP PREMIUM