W Chinach największy spadek urodzin od lat 60-tych. Wyniki spisu powszechnego

W Chinach odnotowano najniższy wzrost liczby ludności od siedemdziesięciu lat. Najnowszy spis powszechny wykazał, że w ostatniej dekadzie Chińczyków przybyło tylko niespełna pięć i pół procenta.

Wyniki spisu zwiększają presję na komunistyczne władze, by podjęły działania zachęcające Chińczyków do posiadania większej liczby dzieci. Bo Pekinowi grozi depopulacja. Mimo że pięć lat temu pozwolił parom na posiadanie dwojga potomków, kończąc z przyjętą jeszcze pod koniec lat siedemdziesiątych polityką jednego dziecka.

- To spowodowało, że nagle spadły przyrosty populacji w latach 80-tych, a to oznacza, że będzie problem z zastępowalnością ludzi w wieku produkcyjnym - mówił w TOK FM Michał Bogusz z Ośrodka Studiów Wschodnich. A spadek liczby urodzeń wiązany jest między innymi z wysokimi kosztami życia w dużych miastach, jak Szanghaj.

To cena za rozwój - twierdzą niektórzy. Bo im kraj bardziej rozwinięty, tym mniej rodzi się w nim dzieci. Tak jest na przykład w Japonii czy w Korei Południowej.

Spis powszechny jest przeprowadzany w Chinach raz na dziesięć lat. W tym ostatnim dane zbierało około siedmiu milionów rachmistrzów.

Obecnie w Chinach żyje miliard czterysta dziesięć milionów ludzi. To wciąż najludniejszy kraj świata.

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM