"Festiwal obstrukcji, czytanie z mównicy Czerwonego Kapturka". Finowie wysadzą w powietrze Fundusz Odbudowy?

Niezwykle burzliwe są debaty fińskiego parlamentu dotyczące Funduszu Obudowy. Część parlamentarzystów mówi wprost, że "Finlandia nie powinna utrzymywać krajów, które sobie nie radzą". - Okupują mównicę i nie wiadomo, jak to wszystko się skończy - mówił w TOK FM dr Wojciech Woźniak z Uniwersytetu Łódzkiego.
Zobacz wideo

Czy fiński parlament dokona europejskiego trzęsienia ziemi? Takiego właśnie porównania użył ostatnio tamtejszy minister finansów Matti Vanhanen. Chodzi o ratyfikację unijnego Funduszu Odbudowy, a raczej jej brak. Bowiem fiński parlament nie może dojść w tej sprawie do porozumienia i ciągle nie zarządzono głosowania. A warto wspomnieć, że do wejścia w życie unijnej pomocy potrzebna jest zgoda wszystkich państw Wspólnoty. 

- Ustawa o Funduszu Odbudowy przeszła przez komisję konstytucyjną. To bardzo ważne ciało w fińskim parlamencie. Komisja ta zaakceptowała rządowy plan poparcia FO, ale wskazała, że do jego zaakceptowania w parlamencie potrzeba większości 2/3 głosów - mówił w TOK FM dr Wojciech Woźniak. Tylu szabel rządowa koalicja nie posiada. Kluczowe jest zatem to, jak zachowają się ugrupowania opozycyjne.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Jedna z nich - liberalno-konserwatywna Koalicja Narodowa (KOK), choć jest partią raczej proeuropejską i popiera członkostwo Finlandii w UE, krytykuje fakt, że duża część środków w Funduszu Odbudowy ma być przekazywana państwom w formie bezzwrotnych pożyczek. - Zarząd partii zdecydował, że nie będzie obowiązywała żadna instrukcja i każdy będzie głosował, jak chce - mówił Woźniak. 

"Festiwal obstrukcji parlamentarnej"

- Jeszcze dwa dni temu wydawało mi się, że mimo wszystko, członkowie tej partii zagłosują "za" i nie będzie żadnego problemu z ratyfikacją. Ale od dwóch dni w fińskim parlamencie trwa festiwal obstrukcji parlamentarnej - dodał. 

Obstrukcję tę prowadzi głównie druga partia opozycyjna - antyunijna, narodowo-konserwatywna Partia Finów (PS). - Od dwóch dni realizują coś, co nawet nie sądziłem, że jest w ogóle możliwe. Okupują nieprzerwanie od kilkunastu godzin mównicę, zmieniając się przy niej. Bo okazuje się, że w przepisach fińskiego parlamentu nie ma możliwości zakończenia debaty w momencie, kiedy kolejni posłowie wciąż zapisują się do głosu. Dodatkowo całe obrady prowadzi jeden z szefów tej formacji - opowiadał gość Agnieszki Lichnerowicz

Jak dodał, przedwczoraj obrady trwały kilkanaście godzin (do 4 nad ranem). Po przerwie zostały wznowione i trwały kolejne osiem godzin. - I nie do końca wiadomo, co się wydarzy dalej. Czytając fińskie media widzę, że nawet komentatorzy nie są pewni, do czego to wszystko zmierza - wskazywał dr Woźniak. 

Obie partie opozycyjne domagają się tego, by ich stanowiska mocno wybrzmiały. I o ile Koalicja Narodowa kładzie nacisk przede wszystkim na to, że nie należy zbyt łatwo rozdawać wspólnych pieniędzy (i dlatego nie chcą oni poprzeć Funduszu Odbudowy), o tyle Partia Finów mówi wprost, że "Finlandia nie powinna utrzymywać krajów, które sobie nie radzą". - Te argumenty pojawiają się w każdym ich wystąpieniu - mówił Woźniak. 

Podkreślał, że cała sytuacja momentami jest groteskowa. Doszło nawet do tego, że "w środku nocy jedna z posłanek w trakcie dwugodzinnego wystąpienia opowiadała bajkę o Czerwonym Kapturku" po to, by być przy głosie i móc okupować mównicę.

Warto nadmienić, że w ramach Funduszu o wartości 750 mld euro, zainicjowanemu w celu ratowania unijnych gospodarek w obliczu pandemii koronawirusa, Finlandia miałaby otrzymać niespełna 3 mld euro i spłacić w najbliższych dziesięcioleciach ponad 6,5 mld euro.

DOSTĘP PREMIUM