10 członków rodziny palestyńskiej zginęło w izraelskim nalocie, na Izrael poleciały rakiety z Syrii

Dziesięciu członków palestyńskiej rodziny zginęło w sobotę rano w izraelskim nalocie w zachodnim rejonie Strefy Gazy - podały służby medyczne Palestyny.

Wśród ofiar jest ośmioro dzieci i dwie kobiety. Rodzina zginęła w trzypiętrowym budynku, znajdującym się w obozie dla uchodźców al-Szati.

Izraelska armia potwierdziła w nocy co najmniej pięć zbrojnych uderzeń na całą Strefę Gazy. Wśród celów była jedna z kwater głównych Tawfika Abu Naima, dowódcy sił bezpieczeństwa Hamasu, a także siedziba wywiadu wojskowego Hamasu oraz kilka "miejsc wyrzutni rakiet" na północ i południe od enklawy.

Trzy rakiety wystrzelono w kierunku Izraela z terytorium Syrii - napisała w piątek w oświadczeniu na Twitterze izraelska armia. Były to pierwsze rakiety wystrzelone z Syrii od początku eskalacji przemocy pomiędzy armią izraelską i palestyńskim Hamasem.

W oświadczeniu podano, że jedna z rakiet spadła w godzinach wieczornych na terytorium Syrii. Na razie brak bezpośredniej reakcji ze strony Damaszku.

Dwie inne rakiety zostały zestrzelone nad terenami niezamieszkanymi na północy Izraela.

Do incydentu doszło w czasie eskalacji napięcia pomiędzy Izraelem a rządzącym w Gazie Hamasem. Od wybuchu przemocy w poniedziałek zatrzymano ponad 750 osób, a ponad 400 osobom przedłużono areszt - informuje na swej stronie internetowej anglojęzyczny dziennik izraelski.

Wcześniej w piątek po stronie granicy izraelsko-libańskiej, izraelscy żołnierze ostrzelali kilku libańskich demonstrantów, którym udało się na chwilę przedostać na drugą stronę granicy.

Według armii izraelskiej tarcza antyrakietowa Żelazna Kopuła przechwyciła około 90 proc. z 2000 rakiet wystrzelonych od poniedziałku ze Strefy Gazy, terytorium kontrolowanego przez Hamas.

Według ostatniego bilansu władz palestyńskich w izraelskich nalotach na Strefę Gazy od poniedziałku zginęło 126 osób, w tym 31 dzieci, a 950 osób jest rannych.

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM