Białoruś. Mińsk opóźnił wylot samolotu Lufthansy "z powodu informacji o planowanym zamachu"

Przez dwie godziny na mińskim lotnisku w poniedziałek wstrzymywano wylot samolotu linii Lufthansa do Frankurtu. Port lotniczy przekazał, że otrzymał maila o "zamiarze dokonania aktu terrorystycznego". Groźby te nie potwierdziły się i o godz. 15.22 czasu polskiego maszyna odleciała do Frankfurtu.
Zobacz wideo

"Na maila lotniska przyszła wiadomość od nieustalonych osób o zamiarze dokonania aktu terrorystycznego na samolot LH1487 linii lotniczych Lufthansa, lecącego do Franfurtu. Wylot był planowany na godz. 14.20 (13.20 w Polsce). Boarding pasażerów został wstrzymany" – poinformował port lotniczy w komunikacie. Podano, że trwają procedury powtórnej kontroli pasażerów i bagażu.

O godz. 15.14 czasu polskiego lotnisko poinformowało, że procedury sprawdzania samolotu zakończono. "Informacja o zamachu nie potwierdziła się" – przekazano.

Samolot - podano - przygotowuje się do wylotu; trwa załadunek bagażu. Zapowiedziano boarding.

Portal Onliner.by próbował wcześniej uzyskać informację o opóźnieniu lotu. Służby prasowe poinformowały, że "boarding trzeba było przerwać, a pasażerów skierowano na powtórną kontrolę".

Lufthansa poinformowała Onliner.by, że wylot przeniesiono na 15.20 (o tej godzinie samolot również nie wystartował). Przyczyn opóźnienia nie podano.

Autorzy mailowej groźby o wysadzeniu ładunku wybuchowego na pokładzie lecącego z Aten do Wilna samolotu Ryanair podpisali się jako "żołnierze Hamasu" – powiedział w poniedziałek przedstawiciel białoruskiego ministerstwa transportu.

W niedzielę Białoruś poinformowała lecący nad jej terytorium z Aten do Mińska samolot Ryanair o zagrożeniu bombą na pokładzie. Władze białoruskie poderwały myśliwiec MiG-29, co zinterpretowano jako zmuszenie maszyny do lądowania.

Po lądowaniu w Mińskie białoruskie władze zatrzymały lecącego samolotem białoruskiego opozycjonistę, dziennikarza i blogera Ramana Pratasiewicza oraz podróżującą z nim jego partnerkę, która jest obywatelką Rosji.

Informacja o bombie nie potwierdziła się.

Działania Białorusi potępiło w niedzielę wiele państw, w tym Polska, zarzucając jej władzom złamanie prawa międzynarodowego, piractwo, „terroryzm państwowy" i „porwanie samolotu", a także domagając się wyjaśnienia okoliczności tego zdarzenia i zdecydowanej reakcji społeczności międzynarodowej.

Białoruska opozycja uznała działania władz za „operację służb specjalnych, która miała na celu doprowadzenie do zatrzymania Ramana Pratasiewicza".

Linie Ryanair w poniedziałek w komunikacie na Twitterze "potępiły bezprawne działania władz Białorusi", które przekierowały samolot na swoje lotnisko. Oświadczono, że doszło do aktu "piractwa lotniczego".

Białoruskie MSZ oświadczyło w poniedziałek, że władze postąpiły zgodnie z procedurami, mając na względzie bezpieczeństwo pasażerów. Resort zadeklarował "pełną przejrzystość" w wyjaśnianiu sytuacji.

DOSTĘP PREMIUM