"Operacja maskowania propagandowego". Dziennikarz Biełsatu recenzuje tłumaczenia Łukaszenki

- Naprawdę nie należy poważnie traktować tego typu rzeczy. Jego słowa to operacja maskowania propagandowego obliczona na audytorium białoruskie, w dodatku to mocno sformatowane przez propagandę - tak środowe wystąpienie Alaksandra Łukaszenki ocenił w TOK FM Michał Kacewicz z Biełsat TV.
Zobacz wideo

Białoruski dyktator Alaksandr Łukaszenka na pilnym spotkaniu w parlamencie tłumaczył się z niedzielnego porwania samolotu linii Ryanair. Po przymusowym lądowaniu na lotnisku w Mińsku służby uprowadziły z niego niezależnego dziennikarza Ramana Pratasiewicza i jego partnerkę Sofiję Sapiegę.

Według dyktatora 26-letni dziennikarz, który otwarcie krytykuje reżim i jego brutalność, jest terrorystą. Łukaszenka cały czas utrzymuje też, że służby dostały informacje, że na pokładzie zarejestrowanego w Polsce samolotu znajdowała się bomba. Zdaniem Michała Kacewicza z Biełsat TV oświadczenia prezydenta nie można odbierać poważnie. - W zasadzie Łukaszenka już dawno odebrał sobie wiarygodność w tego typu sprawach. Choćby wymyślał rozmowy agentów z Warszawy i Berlina, którzy mieli uknuć spisek przeciw niemu - wskazywał.

"Nie należy poważnie traktować tego typu rzeczy"

Prezydent brnął w narracje o bombie i twierdził, że akcja miała ochronić elektrownię atomową na granicy białorusko-litewskiej. - Czasami mam wrażenie, że Łukaszenka i jego służby, i to jest duży mankament ich operacji specjalnych, dorabiają background po fakcie. I tutaj też mamy coś takiego: "leciał blisko granicy z Litwą, więc pewnie chciał zaatakować elektrownię w Ostrowcu". Wcześniej mieliśmy informację, że to rzekomo Hamas ostrzegł, że w samolocie jest bomba. Dziś Łukaszenka mówił, że dostał maila ze Szwajcarii. Naprawdę nie należy poważnie traktować tego typu rzeczy. Jego słowa to operacja maskowania propagandowego obliczona na audytorium białoruskie, w dodatku to mocno sformatowane przez propagandę - ocenił Kacewicz.

Dodał, że komunikat Łukaszenki jest też częściowo obliczony na to, żeby "podchwyciła go rosyjska narracja i rozpowszechniała u siebie".

Unijni liderzy potępili zmuszenie przez władze Białorusi do lądowania w niedzielę w Mińsku samolotu linii Ryanair lecącego z Aten do Wilna oraz zatrzymanie opozycyjnego dziennikarza Ramana Pratasiewicza. Loty nad Białorusią zawiesił między innymi LOT, Air France i Lufthansa.

DOSTĘP PREMIUM