Rodzice Ramana Pratasiewicza apelują: Błagam, pomóżcie nam go uwolnić

Rodzice Ramana Pratasiewicza zaapelowali o pomoc dla swojego syna i białoruskiej młodzieży, która sprzeciwia się reżimowi Aleksandra Łukaszenki. - Chciałabym, żebyście usłyszeli mój krzyk. Krzyk mojej duszy. Żebyście zrozumieli, jak trudno jest nam znieść tę absurdalną sytuację - mówiła matka dziennikarza uprowadzonego przez białoruski reżim.
Zobacz wideo

Raman Pratasiewicz przebywa w białoruskim areszcie od niedzieli, kiedy po przymusowym lądowaniu służby specjalne uprowadziły go z pokładu samolotu linii Ryanair. W czwartek - podczas konferencji prasowej zorganizowanej w białoruskim centrum w Warszawie - najbliższa rodzina Prasiewicza prosiła o pomoc dla niego. - Proszę o przekazanie mojego apelu do ludzi do wszystkich rządów i przywódców tego świata. Błagam was. Pomóżcie mi uwolnić mojego syna – powiedziała Natalia Pratasiewicz, matka Ramana.

- Wszyscy widzieliście zdjęcia i nagrania z Białorusi. Widzieliście na nich mojego pobitego syna. Widzicie na nich młodych ludzi, którzy w pokojowy sposób chcą walczyć o wolność słowa i dobre przemiany w naszym kraju. Mój syn jest jednym z nich. Robił to tylko dlatego, że chce żyć w wolnym i demokratycznym państwie - stwierdziła. - Mój syn nie nawoływał do zamieszek, tylko jako dziennikarz informował co działo się na Białorusi. Mojego syna duszono, ma złamany nos. Bardzo Was proszę, pomóżcie mi odzyskać syna! - apelowała.

W konferencji wzięli udział też przedstawiciele białoruskiej opozycji. - Raman Pratasiewicz najprawdopodobniej jest teraz torturowany i pozostaje pod wpływem środków chemicznych - powiedział Stiepan Puciła i zaapelował do Polski i pozostałych członków Unii Europejskiej o nakładanie kolejnych sankcji na reżim i ochronę przed prześladowaniami.

Solidarność z zatrzymanym Białorusinem chcą wyrazić też polscy dziennikarze, którzy w piątek o godz. 14 będą pikietować przed białoruską ambasadą w Warszawie.

Uprowadzenie samolotu z Pratasiewiczem na pokładzie

W niedzielę samolot Ryanair, który leciał z Aten do Wilna, został zmuszony do lądowania w Mińsku. Pretekstem było rzekome zagrożenie bombowe, które według niezależnych białoruskich mediów było prowokacją służb specjalnych. Władze Białorusi potwierdziły, że wysłały myśliwiec białoruskich sił zbrojnych MiG-29 w kierunku pasażerskiej maszyny.

W samolocie linii Ryanair zatrzymany został opozycyjny dziennikarz, bloger i aktywista Raman Pratasiewicz, a także jego partnerka Sofia Sapiega, obywatelka Rosji. Władze Białorusi ścigały Pratasiewicza listem gończym.

Działania Białorusi potępiło wiele państw, w tym Polska, zarzucając władzom w Mińsku złamanie prawa międzynarodowego, piractwo, "terroryzm państwowy" i "porwanie samolotu", a także domagając się wyjaśnienia okoliczności tego zdarzenia i zdecydowanej reakcji społeczności międzynarodowej.

DOSTĘP PREMIUM