Shell musi do 2040 roku ściąć emisję gazów prawie o połowę. Ekspert o istotnym zagrożeniu praw podstawowych

Po decyzji holenderskiego sądu paliwowy gigant Shell musi do 2040 roku ściąć emisję gazów cieplarnianych niemal o 45 proc. w porównaniu z rokiem 2019. Krytycy tej decyzji ostrzegają przed "sądokracją", jednak zdaniem dra Marcina Stoczkiewicza, prezesa Fundacji ClientEarth, takie sprawy to "przejaw oporu i aktywizmu społecznego". - Bardzo często wokół nich koncentrują się działania dużych grup społecznych, więc to też rodzaj debaty publicznej, która może i powinna toczyć się w sądach - powiedział w TOK FM.
Zobacz wideo

W środę holenderski sąd orzekł, że Porozumienie paryskie, którego celem jest ograniczanie średniej temperatury na Ziemi, a w związku z tym wymuszanie obniżenia emisji CO2, obowiązuje nie tylko państwa i rządy, ale także prywatny koncern Shell. Ten paliwowy gigant musi do 2040 roku ściąć emisję gazów cieplarnianych niemal o 45 proc. w porównaniu z rokiem 2019. To ponad dwa razy więcej, niż wcześniej Shell zapowiadał. 

Dr Marcin Stoczkiewicz, prezes Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi nazwał to orzeczenie przełomowym, bo dotyczy podmiotów prywatnych. Zaznaczył jednak, że wpisuje się ono w pewien trend sądowych postanowień, których ostatnio mamy więcej. - Wspomnę chociażby orzeczenie niemieckiego trybunału konstytucyjnego, który określił, że tamtejsza ustawa o ochronie klimatu zakładająca redukcję gazów cieplarnianych o 55 proc. przez Niemcy do roku 2030, jest niezgodna z konstytucją. Bo uznał, że to za mała redukcja – przypomniał. - W sporach sądowych dotyczących klimatu dominuje w ostatnich latach taki trend, że to są spory przeciwko państwu. Teraz (w Holandii) mamy spór przeciwko korporacji i to wygrany - dodał.

Prowadząca audycję "Światopodgląd" zauważyła w rozmowie z dr. Stoczkiewiczem, że krytycy tej decyzji ostrzegają przed "sądokracją", w której władze oddaje się sędziom, zamiast politykom wybieranym przez społeczeństwa. Ekspert nie podzielił tych obaw. Zwrócił uwagę, że sprawa przed holenderskim sądem była wytoczona przez organizacje ekologiczne, a poparło ją ponad 17 tys. osób, przystępując do pozwu zbiorowego. - Bardzo często wokół takich spraw koncentrują się działania dużych grup społecznych, więc to też rodzaj debaty publicznej, która może i powinna toczyć się w sądach. Oczywiście powinna się toczyć też na gruncie parlamentów, ale sędziowie słusznie zauważają, że w momencie, gdy jest istotne zagrożenie praw podstawowych, to sąd powinien być forum, na którym takie sprawy są rozstrzygane - tłumaczył.

Takie sprawy, jak ta w holenderskim sądzie, ekspert nazwał „przejawem oporu i aktywizmu społecznego". - To bez wątpienia jest wyraz zniecierpliwienia ze strony społeczeństw, bo obecnie na całym świecie toczy się ponad 30 sporów obywateli z własnymi państwami i ponad 1500 sporów klimatycznych przeciwko poszczególnym korporacjom czy regionom, które są źródłami emisji. Coraz częściej sądy odnajdują swoje kompetencje do orzekania o odpowiedzialności państw czy korporacji w kontekście kryzysu klimatycznego - mówił.

Dodał, że w takich sprawach sądy uznają, że zmiany klimatyczne są faktem i powodują bardzo poważne zagrożenie dla praw podstawowych zagwarantowanych w konstytucjach (życia, zdrowia, własności i wolności).

Sąd: Shell musi wnieść wkład w walkę ze zmianami klimatycznymi

Wyrok sądu okręgowego w Hadze zapadł w środę z powództwa siedmiu organizacji pozarządowych oraz ponad 17 tys. osób fizycznych. „Shell podejmuje niewystarczające działania w sprawie zmniejszenia emisji szkodliwych gazów do atmosfery" - twierdzili wnioskodawcy.

Sąd przychylił się do wniosku skarżących o nakazanie redukcji emisji CO2 o „45 proc. netto w porównaniu do poziomu z 2019 roku do końca 2030 roku". - Shell musi wnieść swój wkład w walkę z niebezpiecznymi zmianami klimatycznymi – uzasadniał wyrok sędzia.

Zdaniem sądu emisje prowadzą do poważnych zagrożeń dla mieszkańców Niderlandów, zwłaszcza regionu Wadden - od podnoszenia się poziomu mórz po zagrożenie dla zdrowia, związane z zanieczyszczeniem powietrza. - Ma to wpływ na prawa człowieka, np. prawo do niezakłóconego życia rodzinnego - argumentował sędzia.

Shell zamierza się odwołać od „rozczarowującego orzeczenia". W wydanym oświadczeniu firma podkreśla jednocześnie, że „potrzebne są pilne działania przeciwko zmianom klimatycznym" i wskazuje, że chce osiągnąć zerową emisję CO2 do 2050 r.

Grupa Shell to jeden z największych na świecie producentów i dostawców paliw kopalnych.

DOSTĘP PREMIUM