"W XIX wieku było ich 27 milionów, dziś jest 450 tysięcy". Przewodniczka po buszu o rzezi słoni

Słonie są zabijane są przez kłusowników dla kości słoniowej. - Ludzie są zachłanni. Król Salomon chciał mieć dom z kości słoniowej. Egipcjanie, Grecy i Rzymianie chcieli mieć bransoletki, grzebienie oraz gry planszowe - mówiła w TOK FM przewodniczka po buszu Dorota Kozarzewska.
Zobacz wideo

Słoń afrykański to największy ssak lądowy. Niestety w zastraszającym tempie maleje liczba tych majestatycznych zwierząt. - Jeszcze w XIX wieku było 27 mln słoni, na początku lat 70. ubiegłego wieku już tylko 1,3 mln. A współcześnie jedynie 450 tys. - mówiła w TOK FM przewodniczka po buszu Dorota Kozarzewska.

Coraz rzadziej można więc oglądać gromady słoni, które przez sawannę idą w stronę wodopoju. Zwierząt jest coraz mniej, bo od lat zabijane są przez kłusowników. Dla kości słoniowej.

- Po co komu kość słoniowa? Przecież to tylko zębina. Ale ludzie są zachłanni. Król Salomon chciał mieć dom z kości słoniowej. Egipcjanie, Grecy i Rzymianie chcieli mieć bransoletki, grzebienie oraz gry planszowe. Niedawni Amerykanie pragnęli mieć klawisze do pianin z kości słoniowej czy kule bilardowe. Teraz kości słoniowej używa się w systemach elektronicznych w samolotach i radarach - wyjaśniła.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Największy rynek dla kości słoniowej to Azja, wykorzystywana jest ona m.in. w medycynie chińskiej. To właśnie państwa azjatyckie najwolniej decydują się na wprowadzanie przepisów, które ograniczą obrót kością słoniową (np. w Chinach kontynentalnych przepisy wprowadzono dopiero w 2017 roku). Jednak, jak oceniła przewodniczka, handlu kością słoniową tego typu ograniczenia nie powstrzymały.

Kozarzewska mówiła, że pierwsza fala masowego odstrzału słoni, która jest dokładnie opisana, miała miejsce w latach 20. ubiegłego wieku.

- Theodore Roosevelt (prezydent USA - red.) przybył w 1909 roku na kilka miesięcy do Afryki Wschodniej. Ten sam prezydent, który w 1901 roku w Stanach Zjednoczonych ustala bezwzględną ochronę przyrody (powstaje wtedy 150 parków narodowych i ponad 60 rezerwatów - red.), przylatuje do Kenii i ze swoją świtą w ciągu kilku miesięcy zabija 11400 sztuk zwierząt, większość stanowiły słonie - przypomniała gościni TOK FM.

"Zróbcie to kłusownikom, co oni robią naszym słoniom"

Do rzezi słoni dochodziło też w latach 70. i 80. XX wieku. Sprzeciwił się im Julius Kipng'etich, który został mianowany szefem kenijskiej straży Kenya Wildlife Service. - Poleciał do USA, zebrał kilka milionów dolarów od Amerykanów, dostał od Banku Światowego 140 mln dolarów, a potem uzbroił swoich strażników, kupił im noktowizory i samochody, po czy powiedział: "Zróbcie to kłusownikom, co oni robią naszym słoniom" - opowiadała.

To on jesienią 1989 roku w Parku Narodowym Nairobi zorganizował spalenie 12 ton kości słoniowej odebranej kłusownikom. Naczelne hasło tego przedsięwzięcia brzmiało: "Tylko słonie noszą kość słoniową". Potem - w 1991 roku - w ten sam sposób spłonęło 7 ton kości, w 2011 roku - 5 ton, a 4 lata temu - aż 105 ton wartych 220 mln dolarów.

- Ale takie wydarzenia działają tylko na jakiś czas. To krzyk: "Przestańcie zabijać nasze słonie! Przestańcie kupować rzeczy zrobione z ich kości!". Spada popyt, kłusownicy są w "przyczajce", ale potem wracają do zabijania słoni - tłumaczyła Kozarzewska.

Czy jest więc nadzieja dla słoni? - Nie cofniemy tego, że coraz bardziej niszczymy świat, przyrodę i zwierzęta, ale dla naszych wnuków i prawnuków możemy zwolnić ten proces - podsumowała w rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem.

DOSTĘP PREMIUM