Reżim Łukaszenki odgraża się w sprawie sankcji. "To Białoruś może stracić więcej na zerwaniu kontaktów z UE"

Białoruś grozi, że odejdzie od europejskich produktów. Dojdzie do tego, jeżeli sankcje nakładane przez Zachód będą rozszerzane. - To tylko pokazuje, że tak naprawdę reżim ma niewielkie możliwości działania odwetowego. Próbuje pokazywać, że potrafi się postawić, ale tak nie jest - komentowała w TOK FM Anna Maria Dyner.
Zobacz wideo

Taką politykę zapowiedział premier Raman Hałouczanka i zapewnił, że straty wynikające z restrykcji nie przekroczą 3 proc. PKB Białorusi. Zdaniem Anny Marii Dyner, analityczki Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, takie odgrażanie się reżimu Alaksandra Łukaszenki, może być kontrskuteczne. - Wybrzmiewają głosy, że Białoruś odwróci się od Zachodu i zwróci się jeszcze bardziej w stronę Rosji i Chin. To tylko pokazuje, że tak naprawdę reżim ma niewielkie możliwości działania odwetowego. Próbuje pokazywać, że potrafi się postawić, ale tak nie jest. Inwestycje rosyjskie i chińskie są dość specyficznie i nie bez powodu Białoruś szukała jeszcze rok temu zachodnich źródeł inwestycji. Tak naprawdę, to Białoruś straci więcej na zerwaniu kontaktów z UE, niż cała Wspólnota - wyjaśniała analityczka. 

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Z drugiej strony Dyner tłumaczyła w TOK FM, że kwestia Białorusi jest niezwykle złożona i kraje zachodniej Europy mierzą się w tej kwestii z dużym wyzwaniem. - Sankcje muszą został nałożone jednomyślnie. Wystarczy jedno państwo, które będzie miało wątpliwości, podyktowane różnymi interesami i cała polityka sankcji nie wejdzie w życie - podkreślała Dyner. 

Ekspertka mówiła też o moralnym wymiarze całej sprawy. - Czy chcemy uderzyć w białoruskie społeczeństwo, czy we władze. Unia ma doskonale świadomość, które sankcje byłyby odczuwalne dla białoruskiego budżetu, ale niestety odbiłyby się też na zwykłych Białorusinach. To jest ten efekt, którego UE nie chce osiągnąć - wskazywała gościni TOK FM. 

Stosunki Białorusi z krajami Unii Europejskiej i Stanami Zjednoczonymi znacznie ochłodziły się po tym, jak dwa tygodnie temu białoruskie służby wymusiły groźbą użycia siły lądowanie samolotu pasażerskiego po to, żeby aresztować opozycyjnego blogera Ramana Pratasiewicza.

DOSTĘP PREMIUM