"Egzotyczna koalicja" zaczyna rządy w Izraelu. "To pierwszy taki rząd". Co się zmieni?

Osiem partii w rządzie? Taka właśnie koalicja powstała w Izraelu. - To pierwszy rząd w historii, w którym jest partia arabska i nie ma partii religijnych - mówił w TOK FM były ambasador Maciej Kozłowski. Przyznał, że koalicja jest "dość egzotyczna" i wskazywał, że nawet jeżeli nie przetrwa zbyt długo, może stanowić dla Izraela "początek czegoś nowego".
Zobacz wideo

Naftali Benet jest nowym szefem rządu w Izraelu. Były komandos, milioner i lider skrajnie prawicowej partii Jamina (hebr. W prawo). Będzie tym szefem - przynajmniej teoretycznie - przez dwa lata. We wrześniu 2023 roku ma go zastąpić lider centrowego ugrupowania Jesz Atid - Jair Lapid, do tego czasu pełniący funkcję ministra spraw zagranicznych. 

Do nowej izraelskiej koalicji weszło aż osiem partii zarówno lewicowych, prawicowych, jak i centrowych. Rząd udało się przegłosować zaledwie jednym głosem - chorej posłanki, która głosowała na leżąco.

Maciej Kozłowski, były ambasador Polski w Izraelu - który był gościem programu TOK 360 - przekonywał, że to wcale nie jest zaskakujące, że wotum zaufania dla rządu przeszło dzięki jednej osobie. Przyznał, iż scena polityczna w Izraelu jest bardzo rozdrobniona i różne ustawy dość często przechodzą właśnie jednym głosem. 

- Ciekawe jest co innego. To pierwszy rząd w historii Izraela, w którym jest partia arabska [islamistyczna Zjednoczona Lista Arabska - red.]. Tego do tej pory nie było. I jest to też pierwszy rząd w historii, w którym nie ma partii religijnych - powiedział Kozłowski. Do tej pory, jak kontynuował, takie partie były (nawet kilka) i przez to polityka izraelska była mocno prawicowa. - Jak teraz będzie? Trudno przewidzieć, bo koalicja jest rzeczywiście niezwykle egzotyczna - oceniał gość TOK FM. 

Nowa koalicja a stosunki z Polską

Oprócz wspomnianej Jaminy, Jesz Atid i partii arabskiej do koalicji rządowej w Izraelu weszły: dotychczas rządzący z Netanjahu centrowi Niebiesko-Biali, świecko-nacjonalistyczny Israel Bejtenu (hebr. Izrael Nasz Dom, partia imigrantów z b. ZSRR), socjaldemokratyczna Partia Pracy kierowana przez byłego "likudnika" Gideona Saara, Tikwa Hadasza (hebr. Nowa Nadzieja) oraz lewicowy Merec (hebr. Wigor).

Głównym i w zasadzie jedynym "spoiwem" wszystkich tych ugrupowań było to, by odsunąć od władzy premiera Benjamina Netanjahu, który stanowisko premiera pełnił przez 12 lat. - Jeśli chodzi o programy, każda z partii wniosła coś od siebie. Ale, co ciekawe, teki społeczno-ideologiczne przejęła lewica. Chodzi przede wszystkim o oświatę, kulturę czy sprawy społeczne. To może mieć duże znaczenie. Do tej pory [te resorty] były w rękach prawicy, co powodowało, że całe społeczeństwo "przechylało się" na prawo - mówił gość TOK FM. 

Zdaniem Kozłowskiego - nawet jeżeli koalicja nie przetrwa, może być to "początek czegoś nowego dla Izraela". 

Pytany na koniec, jak cała ta sytuacja może przełożyć na stosunki polsko-izraelskie - były ambasador przypomniał, że zarówno Naftali Benet, jak i Jair Lapid w przeszłości wypowiadali się na temat Polski "bardzo krytycznie". - Natomiast może nastąpić pewien reset w stosunkach polsko-izraelskich, bo  Benjamin Netanjahu szukał sojuszników raczej wśród autokratów europejskich, natomiast obecny rząd raczej będzie szukał wśród demokratów i tu może nastąpić pewnego rodzaju zmiana - podsumował gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM