"Resetu nie będzie, ale Biden musi pokazać twardość". Prezydent USA rozmawia z Putinem

Joe Biden - po raz pierwszy jako prezydent USA - spotyka się z Władimirem Putinem. Zdaniem Ryszarda Schnepfa, byłego ambasadora Polski w USA, Biden powinien "pokazać twardość" i powiedzieć Putinowi, że "są linie nieprzekraczalne". - To nie będzie reset, to będzie zaznaczenie swoich pozycji - mówił w TOK FM dyplomata.
Zobacz wideo

W Genewie rozpoczęło się spotkanie prezydenta USA Joe Bidena z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Rozmowy mają trwać od czterech do pięciu godzin, nie zaplanowano po nich ani wspólnego oświadczenia, ani wspólnej konferencji prasowej. Jest to pierwsze spotkanie przywódców Rosji i USA od zaprzysiężenia Bidena w styczniu. Pojawiają się jednak komentarze, że w obecnej sytuacji takie spotkanie to błąd ze strony Amerykanów. Jeszcze w marcu prezydent USA nazwał Putina "mordercą", utrzymywał sankcje związane z budową Nord Stream 2. Później sankcje poluzowano, mimo że sytuacja w Rosji się nie zmieniła, a teraz Biden siada z Putinem przy jednym stole do rozmów. 

- Będą zapewne rozmawiali normalnie, co nie oznacza, że łagodnie czy że nie będą padały twarde argumenty - spekulował w TOK FM Ryszard Schnepf, były ambasador RP w Stanach Zjednoczonych. Oceniał też, że trudno nazwać decyzję Amerykanów błędem, bo "nie ma innej ścieżki niż rozmowa". - Nawet jeżeli wiemy, a tego możemy być pewni, że nie będzie spektakularnych rezultatów. To nie będzie reset, przełom, to będzie zaznaczenie swoich pozycji - zaznaczył. Jak dodał, Biden przedstawi również Putinowi swoją politykę "nieustępliwości wobec łamania prawa międzynarodowego i praw człowieka". 

Schnepf podkreślał, że Joe Biden "musi pokazać twardość" i ma okazję, aby powiedzieć Władimirowi Putinowi wprost, że "są linie nieprzekraczalne". Przyznał jednocześnie, że szanse na to, że po tym spotkaniu Aleksiej Nawalny wyjdzie z więzienia, a z Donbasu wyjadą "zielone ludziki", są żadne. - Bądźmy realistami. Władimir Putin z całą pewnością nie powie, że takie rzeczy nie będą się zdarzały. On po prostu będzie zaprzeczał, że one w ogóle miały miejsce. Będzie mówił, że wszystkie zasady są dotrzymywane, ale to jest jego narracja - stwierdził. 

- W grę wchodzi kilka innych kwestii, co do których być może Joe Biden znajdzie jakąś płaszczyznę porozumienia. Chodzi o to, co będzie się działo w Afganistanie po wyjściu wojsk amerykańskich, to może dotyczyć także kwestii Iranu i porozumienia nuklearnego (...), kwestii klimatycznych czy Arktyki - zauważał. - Są tematy, w których może być jakiś uzysk, a inne będą po prostu komunikatem. Z całą pewnością Biden będzie miał tytuł, żeby przynajmniej częściowo mówić w imieniu swoich europejskich partnerów - podsumował. 

Co Biden powinien powiedzieć Putinowi? Sikorski wymienia trzy kwestie 

Z kolei były szef MSZ Radosław Sikorski wymieniał w TOK FM to, co Joe Biden powinien powiedzieć Władimirowi Putinowi. - Po pierwsze powinien mu powiedzieć, że jeśli Nord Stream będzie używany do szantażu gazowego, to amerykańskie sankcje wrócą. Po drugie, że jeżeli znowu zagarnie terytorium któregoś z sąsiadów siłą, to odpowiemy na to działaniami, a nie słowami - wyliczał. - I po trzecie, jeżeli znowu kogoś zamorduje albo porwie, Putin albo Łukaszenka, tu u nas na Zachodzie, to za każdym razem podwoimy pomoc dla rosyjskich i białoruskich demokratów - zaznaczył. 

Spotkanie przywódców Rosji i USA odbywa się w XVIII-wiecznej willi La Grange w Genewie. Władimir Putin przyjechał na miejsce prosto z lotniska. Według lokalnych mediów odmówił protokolarnego spotkania z przedstawicielami władz Szwajcarii zaraz po przylocie, argumentując, że nie przybył z wizytą do tego kraju, ale wyłącznie na szczyt z prezydentem USA.

Media zarejestrowały początek spotkania przywódców. Prezydent Rosji powiedział do Bidena: "Jest wiele kwestii, które się nagromadziły. Mam nadzieję, że nasze dzisiejsze spotkanie będzie produktywne".  Amerykański prezydent stwierdził zaś: "Zawsze lepiej spotkać się twarzą w twarz".

DOSTĘP PREMIUM