Tornado w Czechach. Trzy osoby nie żyją, "Kilka wsi przestało po prostu istnieć"

Trzy osoby nie żyją, a co najmniej 150 jest rannych - to wstępny bilans tornada, które przeszło wieczorem nad powiatem Hodonin w południowo-wschodnich Czechach. Według relacji świadków kilka wsi przestało po prostu istnieć.
Zobacz wideo

Zdjęcia z leżącego przy słowackiej i austriackiej granicy powiatu Hodonin przypominają obrazki z tzw. Alei Tornad w Stanach Zjednoczonych. Domy bez dachów, porozrzucane po ulicach zmiażdżone samochody, w wielu miejscach pożary.

Filmy nakręcone podczas samego przejścia tornada pokazują wiatr wyrywający z korzeniami potężne drzewa i zrywający ocieplenia ze ścian. We wsi Hruszki tornado zerwało dach z kościoła i zburzyło jego wieżę. Dach straciła też sąsiednia szkoła. Jak relacjonował zastępca wójta w tej miejscowości, połowa wsi praktycznie nie istnieje.

Według meteorologów tornado, które spustoszyło powiat Hodonin, miało siłę 4 w pięciostopniowej skali Fujity. Oznacza to, że prędkość wiatru mogła przekraczać 300 km/h.

Na razie nikt nie ośmiela się nawet szacunkowo wyceniać strat. Tak swoją sytuację w rozmowie z czeską telewizją państwową opisywał jeden z mieszkańców: "Widzieliśmy nasz rodzinny dom, który jest właściwie zburzony. Pierwsze piętro zniknęło, podobnie jak dach. Wszystko jest zalane, konstrukcja naruszona. Ten dom nadaje się już chyba tylko do rozbiórki".

Służby miały ogromny problem z dojazdem do potrzebujących. W pierwszych godzinach po przejściu trąby powietrznej udzielono pomocy 150 rannym, ale według straży pożarnej wiele osób wciąż było uwięzionych w zburzonych częściowo i całkowicie domach.

Ogłoszony został czwarty poziom stanu pogotowia, który oznacza, że może być wiele ofiar wśród ludzi i mobilizowane są wszystkie dostępne jednostki ratunkowe. W rejonie burz pracują zespoły z psami i specjalistycznym sprzętem pomagającym zlokalizować żywe osoby w ruinach domów. 

Do powiatu Hodonin skierowano strażaków i ratowników z całych Czech, wspiera ich także wojsko. Swoje służby, w tym dwa śmigłowce, na miejsce wysłała też pobliska Austria.

DOSTĘP PREMIUM