Wiało nawet 300 km na godzinę. Czesi sprzątają po tornadzie. Polscy strażacy proponują pomoc

Według meteorologów tornado, które spustoszyło powiat Hodonin w Czechach, miało siłę 4 w pięciostopniowej skali Fujity. A to oznacza, że prędkość wiatru mogła przekraczać 300 km na godzinę. Tak silnego tornada w Czechach nie było jeszcze nigdy. Liczenie strat trwa i potrwa jeszcze długo. Niektóre sąsiednie kraje - w tym Polska - zaoferowały pomoc.
Zobacz wideo

Tornado i burze z gradem wielkości piłek tenisowych przeszły w czwartek nad położonymi w pobliżu granicy ze Słowacją regionami Brzecławia i Hodonina. Bardzo silny wiatr pozrywał dachy, połamał drzewa i poniszczył samochody. Ale skutki gwałtownej pogody odczuło też wiele innych miejscowości. Generalnie w całej wschodniej części kraju są problemy z przejezdnością dróg, kolei i dostawami energii elektrycznej.

Na terenie województwa wschodnio-morawskiego bez prądu jest 70 tysięcy odbiorców. Kilka tysięcy mieszkańców w powiecie Hodonin nie ma również gazu. Wciąż nieprzejezdna jest autostrada D2 z Brna do Bratysławy, na którą wiatr zrzucił linię wysokiego napięcia. Z powodu uszkodzenia linii są również problemy z przejazdem najważniejszą z czeskich autostrad - D1, z Pragi, przez Brno do Ostrawy. Nadal zamknięta jest również linia kolejowa prowadząca do Słowacji.

Skalę zniszczeń widać na zdjęciach i filmach, które w mediach społecznościowych publikuje miejscowa straż pożarna.

Trzy ofiary śmiertelne, wielu rannych

W najbardziej zniszczonym powiecie Hodonin i Brzeclaw - przez które przeszło tornado o sile 4 w pięciostopniowej skali Fujity, trwa szacowanie strat. Wiatr wiał tam z prędkością nawet 300 km na godzinę. 

Służby poinformowały o trzech ofiarach śmiertelnych i wszystko wskazuje na to, że liczba ta nie powinna już wzrosnąć. 

Nie ma precyzyjnych danych o osobach rannych. Media informują o setkach poszkodowanych. Rzeczniczka służb ratowniczych Michaela Bothova mówiła o 63 osobach, które trafiły do szpitali, ale podkreśliła, że ta liczba dotyczy tylko osób, których przywiozły ekipy ratunkowe. Poszkodowani mieli stłuczenia, złamania otwarte i urazy głowy. Część osób opatrzono na miejscu i nie było potrzeby ich hospitalizacji.

Co najmniej sto budynków mieszkalnych nadaje się wyłącznie do wyburzenia, niektóre są w takim stanie, że służby nie pozwalają mieszkańcom nawet zabrać rzeczy. Uznaje się, że było to najsilniejsze tornado, jakie kiedykolwiek nawiedziło terytorium Republiki Czeskiej. 

Porządkowanie terenu i odrabianie strat po czwartkowym żywiole trwać będzie jeszcze długo. Do działań skierowano ratowników i strażaków ze wszystkich regionów Czech, a także wojsko. Pomoc zaoferowały też sąsiednie państwa - Austria i Słowacja, które wysyłają na Morawy ambulanse oraz śmigłowce ratownicze.

"W związku z tragicznymi wieściami z Czech, chciałbym wyrazić współczucie dla wszystkich rannych i ich rodzin. Zapewniam o polskiej solidarności i gotowości niesienia pomocy" - napisał na Twitterze szef polskiej dyplomacji Zbigniew Rau.

Polscy strażacy poinformowali, że są gotowi pomóc swoim czeskim kolegom, walczącymi ze skutkami tornada. - W związku z sytuacją w Republice Czeskiej postawione zostały w stan gotowości siły i środki Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego z woj. śląskiego - przekazała rzeczniczka śląskiej straży pożarnej mł. bryg. Aneta Gołębiowska. Jak dodała, punkt koncentracji strażaków, którzy mają pojechać do Czech mieści się w jednostce w Katowicach-Szopienicach.

- W tej chwili 16 samochodów z 50 strażakami jedzie do punktu koncentracji w Katowicach przy Jednostce Ratowniczo-gaśniczej nr 1 - poinformował PAP Batorski. - Jeśli dostaniemy sygnał, że potrzebna jest pomoc to wtedy pojedziemy do Czech - dodał.

DOSTĘP PREMIUM