"Przekraczane są kolejne granice". Holandia daleka jest od wyobrażeń turystów, o kraju tulipanów i wiatraków

W Holandii rośnie problem zorganizowanych grup przestępczych zajmujących się handlem narkotykami. W Amsterdamie w tym tygodniu postrzelono znanego dziennikarza, walczy on o życie w szpitalu. - Od ponad 30 lat opowiadał Holendrom o światku przestępczym - w TOK FM mówił polski dziennikarz mieszkający w Holandii Łukasz Koterba.

Reporter kryminalny Peter R. de Vries został postrzelony we wtorek w Amsterdamie. Dziennikarz został zaatakowany wkrótce po opuszczeniu studia telewizyjnego RTL Boulevard, gdzie udzielał wcześniej wywiadu.

Policja w Amsterdamie poinformowała PAP, że jednym z dwóch podejrzanych o atak jest Polak, Kamil E. Jak podają niderlandzkie media, prowadził on w wiosce Maurik, w środkowej Holandii, jednoosobową firmę zajmującą się pracami montażowymi. Mieszkał z żoną, która jest w ciąży i dwójką dzieci.

Jak mówił w TOK FM Łukasz Koterba, dziennikarz mieszkający w Holandii, zamach na de Vriesa zaszokował opinię publiczną w tym kraju. - On był uznawany za człowieka instytucję. Od ponad 30 lat opowiadał Holendrom o światku przestępczym. Był rozpoznawalny bardziej od wielu polityków i sportowców - podkreślił.

Koterba w 2015 roku przeprowadzał wywiad z Peterem R. de Vriesem. Rozmowa odbyła się zaledwie kilka dni po tym, jak media poinformowały, że znany przestępca wydał na dziennikarza śledczego wyrok śmierci. -  Zapytałem w pierwszym pytaniu, jak na to reaguje. Miał od zawsze jasne stanowisko, nie chciał ochrony. Teraz to wszystko brzmi bardzo złowieszczo, gdy od kilku dni leży w szpitalu i walczy o życie - przyznał rozmówca Jakuba Janiszewskiego.

Holandia kraj gangów?

Dziennikarz relacjonował, że w Holandii spekuluje się na temat tego, kto wydał wyrok na Petera R. de Vriesa. Bo trudno uwierzyć, że byli to zatrzymani przez policję dwaj podejrzani.

– Media łączą ten zamach głównie z tym, że de Vries był doradcą świadka koronnego w olbrzymim procesie, który toczy się w Holandii - Nabila B. Gdy skruszony przestępca zaczął sypać, tydzień później zastrzelono jego brata. Potem w biały dzień zamordowano jego adwokata. De Vries został doradcą Nabila B. i... wydarzyło się to, co się wydarzyło - wyjaśniał gość TOK FM.

Głównym oskarżonym w procesie, o którym mówił Koterba, jest uważany za najgroźniejszego przestępcę w Holandii - Ridouan Taghi. - Został złapany dwa lata temu w Dubaju, po długich poszukiwaniach. Chodzi o kilkanaście morderstw i handel narkotykami – opowiadał.

Rozmówca Jakuba Janiszewskiego zwrócił uwagę na to, że obecnie Holandia to brama wjazdowa do Europy dla przemytników narkotyków. Przede wszystkim chodzi o kokainę. – Mam na myśli największy na kontynencie port w Rotterdamie i lotnisko Schiphol. Tutaj nie chodzi o tysiące czy miliony euro zysków (dla gangów narkotykowych), tylko o miliardy! – mówił.

Jak przypomniał gość TOK FM, Holandia miała w przeszłości "tradycje" zorganizowanej przestępczości narkotykowej. Rzecz jasna ze względu na liberalne przepisy dotyczące marihuany. - Natomiast, gdy nastąpił wzrost zapotrzebowania na kokainę, to przestępcy poszli w tę stronę. Większe pieniądze sprawiły, że wzrosła brutalność grup, bo każdy chce uszczknąć coś z tego tortu zysków – podkreślił.

Perspektywa olbrzymich zysków sprawia, że przestępcy stają się coraz bardziej brutalni. Nie tylko w walce z konkurencją o wpływy. Jak stwierdził Koterba, "przekraczane są kolejne granice".  – Wykonywano wyroki, przestępcy zabijali się nawzajem. Ale od 2012 roku jest coraz gorzej. Między innymi atakowane były redakcje, które pisały o przestępstwach narkotykowych. Do tej pory w "etyce" gangów nie było też mordowania prawników, czy doradców. Ale tak już się dzieje – podsumował dziennikarz.

DOSTĘP PREMIUM