Tragiczna powódź w Niemczech. "Wszyscy myśleli tylko o tym, żeby uciekać na dachy i ratować życie"

Ludzie podkreślali, że wszystko działo się tak szybko, że nie sposób było podejmować jakieś działania. Wszyscy myśleli tylko o tym, żeby uciekać na dachy i ratować własne życie - opowiadał w TOK FM Łukasz Grajewski, dziennikarz mieszkający w Niemczech.

Liczba ofiar śmiertelnych burzy w Nadrenii-Palatynacie i Nadrenii Północnej-Westfalii (NRW) wzrosła w czwartek w południe do co najmniej 103, jak podała policja. W NRW zginęły co najmniej 43 osoby, a w Nadrenii-Palatynacie co najmniej 60. O sytuacji w Niemczech mówił w TOK FM Łukasz Grajewski, dziennikarz mieszkający na co dzień w tym kraju. – Sytuacja jest katastrofalna, ale chyba już najgorsze za tymi regionami. Sprawdzałem prognozy pogody dla tych dwóch landów i tak mocnych opadów już nie będzie, które mogłyby sytuację tylko pogorszyć – opowiadał gość TOK FM. Jak wyjaśniał, w wielu miejscach zniknął zasięg sieci komórkowej, wiec nie sposób do końca określić, ile zaginionych osób to po prostu takie, do których nie można się dodzwonić.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Grajewski przyznawał, że filmiki ukazujące skale powodzi w tych regionach mogą zrobić wrażenie. – Widzieliśmy jak te płytkie i spokojne dopływy Renu, które normalnie tworzą wspaniałą turystyczną okolice, doliny, winiarnie, tak wylały, że doprowadziły do katastrofy – mówił dziennikarz.

Gość TOK FM relacjonował też, w jaki sposób świadkowie opowiadali o katastrofie. – Ludzie podkreślali, że wszystko działo się tak szybko, że nie sposób było podejmować jakieś działania. Wszyscy myśleli tylko o tym, żeby uciekać na dachy i ratować  własne życie. Może instytucje, które miały zabezpieczać te tereny, zostały uśpione pogodą z poprzednich sezonów. Było bardzo sucho i ludzie z nadzieją patrzyli na każdą chmurkę, z której mógł spaść deszcz – wskazywał gość TOK FM.

Powódź będzie polityczna?

Grajewski przypomniał, że Niemcy to naród z reguły przezorny i większość osób ma ubezpieczone domostwa i samochody. – Na szczęście widać też siłę federalnych Niemiec. Landy mogą reagować z pomocą dużo szybciej, niż centralne urzędy. Choć urząd Angeli Merkel też szykuje pakiet pomocowy – wskazywał dziennikarz.

Poszkodowani mogą szybko otrzymać pomoc, bo Niemcy są na ostatniej proste przed wrześniowymi wyborami do Bundestagu. – Każdej sile polityczne będzie zależeć, żeby pomoc trafiła do ludzi jak najszybciej. W Nadrenii Północnej-Westfalii rządzi CDU, a w Palatynacie SPD. Więc można mówić o drobnym współzawodnictwie, kto zrobi to szybciej. Choć – na razie – nie widzę wykorzystywania katastrofy na poczet kampanii wyborczej – podsumował gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM